wtorek, 22 maja 2012

Fundacja "Dr Clown"

 

Dzisiaj chciałabym napisać o niezwykłej fundacji o nazwie "Dr Clown". Działam w niej od niedawna, ale już całkowicie wsiąkłam. Chodzi o... terapię śmiechem. Naukowo nazywa się to: gelontologia. Bo śmiech to zdrowie- i to wcale nie jest pusty slogan.

Gdy się śmiejemy:
  • krew krąży szybciej, co wpływa na obniżenie poziomu cholesterolu oraz ciśnie nia krwi (mniejsze prawdopodobieństwo zawału :))
  • narządy lepiej pracują (bo się ruszają podczas śmiechu!)
  • pogłębia się oddech
  • dotlenia się mózg
  • wzmacnia się nasza odporność
  • czujemy się lepiej dzięki endorfinom- hormonom szczęścia
  • leczymy się z depresji
  • przeciwdziałamy chorobom serca
Co ciekawe, śmiech  wykorzystywany jest nawet w leczeniu raka. Taki... zwyczajny śmiech.

Poczucie humoru pomaga także w zdobyciu pracy:
  • 96 procent amerykańskich szefów firm wierzy takim osobom i chętniej je zatrudnia

Śmiejąc się, odchudzasz się:
  • Śmiech do łez to 20 spalonych kalorii
  • Radość z dobrego dowcipu jest warta 3 minuty aerobiku
  • Kwadrans żartowania to jak 10 minut wiosłowania
     
(za: drclown.pl)

***

Dobrze, wiemy już, że warto się śmiać. Co to ma wspólnego z fundacją? Chyba łatwo się domyślić.

Jesteśmy clownami. Piszę "clown", nie "klaun", bo taka pisownia obowiązuje w fundacji.
Odwiedzamy szpitale, ale także inne placówki. Niesiemy radość, uśmiech, zabawę. Dzieci naprawdę się cieszą.
Rozumiem to. Sama też parokrotnie musiałam odwiedzić dziecięcy oddział jako pacjent. Wiem, że w szpitalu jest przede wszystkim nudno. Wszyscy z utęsknieniem czekają na wypis, ale choroba często idzie swoimi ścieżkami, nie słucha lekarzy ani pielęgniarek. Zabiegi mogą być bolesne, a czekanie na nie łatwe nie jest. Koleżanki nie mają czasu odwiedzać, rodzice pracują. Na noc trzeba zostać samemu.
Przybycie clowna to propozycja nowej zabawy i odskocznia od trudnej codzienności.

***
Zawsze chciałam być lekarzem, jednocześnie wiem, że nie nadaję się do takiej pracy. Marzyłam o tym, by chodzić do szpitala jako wolontariuszka, ale nie wiedziałam, jakie są możliwości, więc wciąż odkładałam to na bok. Klasa maturalna to nie jest najlepszy czas na inicjatywy.
Przyjaciółka dodała nowe wydarzenie na facebooku. Szła na szkolenie do Fundacji "Dr Clowna". Wpisałam nazwę w google i ukazała mi się stronka. Postanowiłam pójść na spotkanie.

***

Podejścia do dzieci raczej nie mam. Nieśmiała jestem i wciąż mnie przeraża obowiązek rozśmieszania. Nie wiem, co mówić, co robić, gdy wchodzę do pokoju. Dopiero uczę się sztuczek i takiej swobody w działaniu.
Może nie jest najweselszym i najbardziej wygadanym clownem, ale nie o to chodzi. Chcę, aby dzieci zapomniały o chorobie. Chcę, aby szpital nie kojarzył im się ze wszystkim, co złe.

Czasem mam wrażenie, że to dzieci bawią się ze mną i mnie rozśmieszają, kiedy mam gorszy dzień. W sumie to fajnie być clownem. :D

***
Strój tworzymy sobie sami. W lumpeksie znalazłam kolorowe spodnie na szelkach i żółtą koszulę w kwiaty. Do tego mam biało- czerwoną perukę kibica i obowiązkowy czerwony nosek. Wyglądam jak prawdziwy clown. :D


***
Dzięki pracy w wolontariacie mam też nowych znajomych. Osoby związane z fundacją są bardzo pozytywne, wesołe. Widać, że kochają to, co robią. Też zaczynam to kochać.

***
O fundacji jeszcze napiszę, wszak stała się częścią mojego życia.
 


4 komentarze:

  1. Już wiem dzięki czemu jestem taka szczupła! :)
    Niesamowite, fajnie, że chcesz pomagać dzieciom i spełniasz się w tym, co robisz.
    Nie wiem co Ty w sobie masz, ale bardzo przyjemnie czyta mi się Twojego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też już się dowiedziałam. Jem słodycze i jakoś nie przybieram na wadze. ;)
      Mi się nie podobał mój wczorajszy post i właśnie poprawiłam składnię. Jestem bardziej krytyczna. ;)
      Cieszę się, że przyjemnie Ci się czyta. To miód na moje serce, bo ostatnio mam kryzys i nie potrafię sklecić żadnego opowiadania...
      Napisz, jak angielski. :)

      Usuń
  2. Daj spokój...moja składnia leży i kwiczy :P myślę, że w Twoim wypadku nie poprawność gramatyczna i stylistyka, ale wrodzony talent. Serio. Taki wrodzony, nie nabyty. I ja nie słodzę! Mówię prawdę!
    Angielski...pouśmiechałam się, coś tam powiedziałam i zdobyłam całe 47% :D
    Muszę pracę na polski napisać, zdać go w piątek na 100% i wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli Twój styl jest daleki od ideału, to moich wypowiedzi nie da się czytać :P
    Wiadomo, zawsze jest nad czym pracować i można coś ulepszyć. Chyba się za to zabiorę, skoro teraz będę miała nadmiar wolnego czasu :)
    Tak, obserwuję tego bloga, rzeczywiście ma coś w sobie. Z wielką przyjemnością i taką lekkością czyta się jej wpisy.
    Ja osobiście lubię zaglądać na tego bloga:
    http://m-galik.blogspot.com/
    Te posty są naładowane pozytywną energią!

    PS

    Ja tam lubię te Twoje zdania :D

    OdpowiedzUsuń