piątek, 25 maja 2012

The Hours

"Zawsze patrz życiu w twarz. Dopóki się nie przekonasz, do czego ono jest. Do końca, aż je poznasz. Aby pokochać je takie, jakim jest. A później, żeby je odłożyć.
Zawsze między nami całe lata... Zawsze lata. Zawsze miłość. Zawsze godziny."

 Wciąż jeszcze jestem oszołomiona filmem pt.:"Godziny", reżyserii Stephena Daldry. Jest on przygnębiający, choć pozostawia miejsce na nadzieję. To historia trzech kobiet, różnych i podobnych jednocześnie.

Jest rok 1921. Virginia Woolf mieszka pod Londynem, pisze pierwszą książkę. Jest rok 1951. Laura Brown żyje w luksusowym mieszkaniu w Los Angeles. Ma męża i synka, spodziewa się kolejnego dziecka. Jest rok 2001. Clarissa Vaughan mieszka w Nowym Yorku, pomaga przyjacielowi choremu na AIDS.
Na pozór nic je nie łączy, lecz ich losy prawie niezauważalnie łączą się ze sobą. Powieść Virginii sprawia, że Laura postanawia odmienić swoje życie. Clarissa to uwspółcześniona postać z powieści. Dwie z kobiet nawet się spotkają.

Więcej nie zdradzę. ;) Gorąco polecam, dobry film! :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz