poniedziałek, 21 maja 2012

Koniec matur to początek nowej drogi

Nareszcie! Wraz z ogłoszeniem wyników ustnej z angielskiego, definitywnie zakończyłam swoją przygodę z liceum i rozpoczęłam słodki, wakacyjny odpoczynek.
Teraz- kierunek: studia. Zadanie bynajmniej niełatwe. Jak pogodzić rozum i serce? Jak znaleźć swoją drogę? Którędy iść? Która ścieżka jest moją własną? Trudne to wszystko bardzo.
Czytam wiersz swojego autorstwa. Napisałam go w gimnazjum, ale nadal wiernie oddaje moje uczucia. Dziwne, jak człowiek się nie zmienia. A oto wspomniany utwór (mam nadzieję, że nie skalałam poezji, nadając swoim słowom miano wiersza):

Rozdroże


stanęłam na moim rozdrożu
i myślę
i słucham
zabłąkałam się w moim wyborze
zgubiłam cenną intuicję
i stoję
nie mając kierunku
w lesie życia trudno natrafić na drogowskaz
ciemno jest i słabo przelatuje światło
brakuje mi siebie
brakuje mi Ciebie
chcę być poprowadzona za rękę
nawet jeśli nie idę jak potulny baranek
ale nawet niegrzeczny baran chce trafić do domu
zagubiona wśród kolców zagubiona wśród liści
wybieram którąś z wydeptanych ścieżek
i idę na ślepo
może gdzieś dojdę nareszcie


Gdy widzę przed oczyma napis "rozdroże", przypominają mi się zawsze słowa z "Boskiej Komedii" Dantego:

"W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,
Pośród ciemnego znalazłem się lasu."

***

Cieszę się bardzo, że będę miała czas dla siebie w tym tygodniu. Obym nie poddała się błogiemu lenistwu i zrobiła coś konstruktywnego. Pisać też będę. :D

1 komentarz:

  1. Pisz, pisz, bo dobrze Ci idzie ;)
    A tych wakacji to strasznie Ci zazdroszczę, ja muszę czekać do piątku...

    OdpowiedzUsuń