niedziela, 20 maja 2012

Mistrz i Małgorzata

"Tak, człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest śmiertelny, okazuje się niespodziewanie, w tym właśnie sęk."


Nareszcie zdobyłam!
Oto powieść wszech czasów, którą kocham całym sercem. O miłości, prawdzie, miłosierdziu, tchórzostwie. Każde zdanie potrzebne, każdy wątek przemyślany. "Mistrza i Małgorzatę" można czytać wiele razy i za każdym razem odkryje się coś nowego.
To książka o totalitaryzmie i wyborach człowieka. Każdy z nas decyduje, czy wybierze tchórzostwo, czy podejmie ryzyko. Powieść przekazuje prawdy uniwersalne, gdyż „zawsze nadchodzi godzina w historii, kiedy ten, co ośmiela się powiedzieć, że dwa i dwa to cztery, jest karany śmiercią” (za: Albert Camus).
Michaił Bułhakow nie bał się utraty życia. Żaden pisarz rosyjski ery stalinowskiej nie stworzył równie śmiałego dzieła.
Pisał powieść 12 lat i nie miał nadziei na jej opublikowanie. O pracy nad powieścią mówił: "Najpierw uporać się, potem umrzeć". Najwcześniejszą wersję z 1928r., podobnie jak wiele innych prób, Bułhakow zniszczył. Praca nad powieścią nie była łatwa: "Zagnieździł się we mnie demon! Już w Leningradzie i teraz tu, łapiąc powietrze w mojej klitce [klitka ta kojarzy mi się z mieszkaniem Raskolnikowa- Caroline], kreślę od nowa strona po stronie zniszczoną przed trzema laty powieść. Po co? Nie wiem. Niech ją Leta pochłonie! Zresztą z pewnością wkrótce zaniecham pisania"- pisał do przyjaciela. Oczywiście, nie zaprzestał, pisał, pisał, wciąż zmieniał. Był malarzem przemalowującym dzieło wciąż na nowo, przewodnikiem po ścieżkach swojej historii. "Za mną czytelniku!"
"Rękopisy nie płoną", "Dostojewski jest nieśmiertelny!"- słowa te niewątpliwie są hołdem składanym literaturze- cudownej krainie słowa. Bułhakow do końca życia służył swojej niezwykłej powieści.
"Właśnie wróciłem z sanatorium. Co mi jest? Mówiąc szczerze i w zaufaniu, prześladuje mnie myśl, że mam umrzeć. Nie odpowiada mi to z jednego powodu: jest męczące, nudne i banalne. Jak wiadomo, istnieje przyzwoita śmierć od kuli, ale nie mam broni."
(za:  Michaił Bułhakow "Mistrz i Małgorzata" oraz Wilfried F. Schoeller "Michaił Bułhakow")

Ostatnio na rynku ukazało się nowe wydanie "Mistrza i Małgorzaty" wraz z ingerencjami sowieckiej cenzury. Czerwona czcionka fragmentów budzących wątpliwości cenzora utrudnia nieco czytanie, ale zapewnia udaną wędrówkę w przeszłość i uświadamia, czym była cenzura, jakiej części powieści pozbawiała mieszkańców ZSRR w latach 60-tych (wtedy po raz pierwszy wydano powieść w Związku Radzieckim). Polecam!

6 komentarzy:

  1. Ciekawie piszesz;)
    No i jesteś tegoroczną maturzystką, nie mogę przejść obok tego faktu obojętnie :P
    Będę odwiedzać!

    OdpowiedzUsuń
  2. że też pojutrze będę na prezentacji maturalnej prawiła o mistrzu i małgorzacie między innymi i roli szatana w nim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, też miałam w prezentacji "MiM" i również mówiłam o Wolandzie. Wszak ta książka chyba by się obraziła, gdybym o niej nie wspomniała. ;)

      Usuń
  3. Najcudowniejsza książka świata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak... Bułhakow- najgenialniejszy pisarz. :)

      Usuń