piątek, 15 czerwca 2012

Gorycz ma. I ten lęk.

Zdasz. Jasne. Co innego możesz powiedzieć? Przyjaciółki, koleżanki, rodzina, znajomi: zdasz; w końcu do trzech razy sztuka.
Wiem, chcą dobrze, chcą mnie podbudować... ale ja czuję coraz większą presję. Denerwuję się, boję się. Wiem, że obleję. Nie mam ochoty się TAM pojawiać.

Ośrodek egzaminacyjny to najpaskudniejsze miejsce na świecie. Już przed wejściem stoją głupie kobiety w ciąży. Dlaczego głupie? Palą papierosy, niszcząc zdrowie niewinnych dzieciaczków z tak błahego powodu- oblania idiotycznego egzaminu. Nie mogę na takie coś patrzeć.

Już przy drzwiach czuć opary gorączki przedegzaminacyjnej, która dla mnie jest kompletnie niezrozumiała. Tłum niczym w przychodni lekarza pierwszego kontaktu. Ale inny. Brakuje wesołych starszych pań, rozrabiających maluszków. Przed egzaminem maturalnym też czekaliśmy ładnie w ogonku, ale było nam tak wesoło. 
- A wiecie, że jeszcze możemy zrezygnować? Może spróbujemy za rok? Śmiech.

TAM? Nudni, obcy ludzie. Siedzą jak na szpilkach, wyglancowani tak, jakby to coś pomagało.
Za szklanych drzwi wychodzą egzaminatorzy. Dlaczego te drzwi są tak skonstruowane, że nas widać, a egzaminatorów nie? No tak: powaga urzędu.
Niemiłe panie w okienku dopełniają swoimi osobami ponurą atmosferę miejsca. Nie wiem, gdzie takie się rodzą, chyba specjalnie wybierają jędze.  Egzaminatorzy również nie potrafią być uprzejmi, a uśmiech jest im obcy. Nie cierpię takich ludzi, bo ich nie rozumiem. Poziom człowieczeństwa mierzę miarą uśmiechu.  
Formaliści. Przepytywał mnie ostatnio przed kamerą, kiedy się urodziłam, jak nazywają się ojciec i matka. A sam to się rodziną nie pochwali.

Przemawia przeze mnie nie tylko gorycz, ale także zdziwienie. Dlaczego tak tam jest? Czy tamci ludzie nie mają serca? Dobrze, rozumiem, że trzeba czasem oblać delikwenta, ale nie w takim stylu. Trudno jest być człowiekiem? Wygląda na to, że dla niektórych jest to zadanie nieosiągalne.

Boję się.





***
Przepraszam, że w ten post jest taki nieuporządkowany i przeładowany negatywnymi emocjami. Trudno mi teraz spojrzeć  z boku, obiektywnie ocenić ludzi, usprawiedliwić, rozumieć. Teraz nie umiem.

4 komentarze:

  1. Nie wiem czy zdasz.. ale będę trzymać modlitewne kciuki! :) Nie bój nic;)

    Mnie też wkurzali ludzie w ośrodku egzaminacyjnym.. ale nie zwracałam uwagi, na spokojnie zjadłam sobie snickersa, weszłam na plac i jakoś tak samo poszło.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Karolina, cóż, nie wiem, czy Cię pocieszę, ale każdy WORD tak wygląda ;]
    Na 1 egzaminie specjalnie nie zastosowałam się do polecenia egzaminatora, bo chciałam jak najszybciej mieć to za sobą, wynik mnie nie interesował. Ale są też mili egzaminatorzy ;) a przynajmniej tacy, co życia nie uprzykrzają głupimi komentarzami. Kiedy oblałam za 2, albo 3 razem Pan egzaminator mi współczuł, niestety się rozkleiłam :P Musiałam wyglądać żałośnie, bo jemu ewidentnie było głupio, że musi mnie oblać.
    Zawal, nieważne za którym razem, ale zdasz! Nawet nie wiesz jaka to jest satysfakcja! Ja mojemu egzaminatorowi powiedziałam, że go kocham i będę się za niego modlić :D
    ale nienawidzę WORDu, masz rację, matura przy tym gównie to pikuś. Prawo jazdy ma, ale nie jeżdżę. Może kiedyś mi się przyda.
    Nie stresuj się, pamiętaj, pozytywne nastawienie jest najważniejsze!
    Teraz musisz wykupic dodatkowe godziny? Może zmień szkołę, mi to pomogło.
    Trzymaj się cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawal? Matko, co ja piszę chodziło mi oczywiście o słowo 'zdasz' ;) wybacz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Meg, igła- dziękuję bardzo, dziewczyny :) Jesteście kochane :*

    OdpowiedzUsuń