wtorek, 5 czerwca 2012

La Petite Sirène

"Mała syrenka" to jedna z najpiękniejszych baśni wszech czasów. Zawsze kochałam baśnie Andersena, a smutne zakończenia były dla mnie synonimem piękna. Wielokrotnie kazałam sobie czytać w kółko te same baśnie: Małą Syrenkę, Dziewczynkę z zapałkami, Królową Śniegu, Dzikie Łabędzie, Stokrotkę.
Co do Małej Syrenki. byłam bardzo zaskoczona zakończeniem Disney' owskim, ale mimo to pokochałam oba filmy: Małą Syrenkę i Małą Syrenkę 2.
Francuska wersja jest przecudowna:


Lubię się uczyć, więc czuję się trochę dziwnie na moich długich wakacjach i nauka języków wydaje mi się wyjściem z sytuacji. ;) A najlepiej uczyć się, bawiąc. Jak dziecko.:D Język francuski jest trudny, nawet bardzo trudny, ale jaki piękny. Mówi się, że to język miłości.

***
Trwa Ogólnopolski Tydzień Czytania Dzieciom. W tym tygodniu ja czytałam raz, a Ty? Może jest jakaś akcja w Twoim mieście?


***
Szukam pracy... Dlaczego we wszystkich ofertach wymagane jest doświadczenie? Przecież najpierw muszę je zdobyć. Wydaje mi się to oczywiste, ale pracodawcom nie bardzo. Chciałabym się załapać jako kelnerka lub sprzedawczyni, ale wygląda na to, że będzie trudno.
A najchętniej dawałabym korepetycje. Wydaje mi się, że dałabym radę ze wszystkim, wszak zawsze byłam uczennicą wyróżnianą. ;) Ale kto by chciał brać korki u absolwentki liceum jak czasem doświadczeni nauczyciele nie mają uczniów?
Oj, dorosłe życie mi się stanowczo nie podoba. Wracam do Małej Syrenki! :D



4 komentarze:

  1. Osobiście wolę baśnie braci Grimm. Mam na nich punkcie prawdziwą obsesję ;) A w 2008 roku odwiedziłam niemieckie miasteczko w którym to urocze rodzeństwo przez jakiś czas uczyło na miejscowym uniwerku oraz tworzyło swoje bajki :) Mała syrenka to urocza historia i jej ekranizacja od zawsze była moją ulubioną :) Co do języka francuskiego to jego brzmienie jest dla mnie nie do zniesienia. Zdecydowanie wolę niemiecki. Uwielbiam jego brzmienie :) Szczególnie w piosenkach ;) Tutaj masz niemiecką wersję piosenki z Małej syrenki: http://www.youtube.com/watch?v=DPhLThPz5Yk&feature=related

    Ciesz się tymi długimi wakacjami i odpocznij. Wierz mi, na studiach będziesz marzyć o takiej długiej labie ;)

    Powiem tak, pracodawcy najchętniej przyjęli by do pracy osobę dwudziestoletnią z dziesięcioletnim stażem ;] Tak niestety wyglądają polskie realia na rynku pracy. Mam nadzieję, że jednak coś Ci się uda znaleźć ;) Szkoda, że nie mieszkasz w mojej okolicy. Wczoraj widziałam całe multum ogłoszeń, które wrzeszczały, że potrzebna jest pomoc w sklepie.

    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baśnie braci Grimm wydawały mi się zawsze zbyt okrutne, ale też miałam wśród nich parę ulubionych. Masz na myśli miasto Hanau? Może też się tam wybiorę przy okazji wizyty u rodziny. ;)
      Cieszę się, że się zgadzamy co do ekranizacji Disney’a. Przyznam, że lubię większość „starych” bajek; wciąż mam je na kasetach i żadnemu dziecku nie przekazuję. ;) Sentyment.
      Brzmienie francuskiego? Dla mnie jest ono niezwykle piękne, ale o gustach się nie dyskutuje. :)
      Co do niemieckiego, niezbyt lubię ten język, pomimo, że kilka lat się go uczyłam. Chyba dużo zależy od wymowy; mam koleżankę, która świetnie i często szprecha w sposób tak miękki, że przyjemnie się słucha. ;)
      W piosenkach ładnie brzmi, masz rację. :)
      Na pewno będę tęsknić. Zawsze chcę tego, czego nie mam. ;)
      Dobre ;) Trzeba było 8 lat temu zaczynać. ;) Trudno, będę szukać, w sumie nie ma pośpiechu. Trochę własnych oszczędności mam, a rodzina finansuje, co trzeba. Jednak nie ukrywam: chciałabym stać się bardziej niezależna i mniej wisieć na bliskich.

      Dziękuję za komentarz. ;*

      Usuń
  2. I właśnie te baśnie tak bardzo mi się podobały. Pokazywały, że życie nie jest słodziutkie, że potrafi być okrutne. Słyszałaś może o "Smutnej historii braci Grossbart"? Nie wiem czemu, ale właśnie ta książka bardzo kojarzy mi się z historiami braci Grimm. A jeśli chodzi o miasteczko to odwiedziłam Göttingen :) Jest naprawdę prześliczne :)

    Tak, piękno niemieckiego zależy od wymowy. Uwielbiam jak jest właśnie taki mięciutki, aż się chce człowiek przytulić do brzmienia tych słów :)

    Niezależność to dobra rzecz :) Na pewno coś znajdziesz ;) Przecież masz czas :)

    Nie dziękuj ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Andersena też życie nie było słodziutkie, choćby w Małej Syrence, chodzącej po kolcach róż. Nie czytałam tej książki, może się zabiorę, jeśli polecasz. :)
      Göttingen... Raczej tam nie byłam, nie kojarzę nazwy, ale nic straconego. Koleżanki planują wspólny wyjazd do Niemiec, więc może zahaczymy też i o tę miejscowość. :)

      Dziękuję, mam nadzieję, że mi się uda. :)

      ;*

      Usuń