niedziela, 29 lipca 2012

Smuteczek

Stało się. Wpadłam w bagienko tej małej depresji, zwanej chandrą.
Świat mi się rozmywa przed oczyma, ból rozsadza od środka. Zamykam się w swoim płaczu, niewiedzy i obojętności. Ogarnia mnie marazm. Rozdrabniam się na siebie i nie-siebie.

Szklanka się przelała.

sobota, 28 lipca 2012

W krainie Kota

Przekonałam się już, że książki Doroty Terakowskiej są świetną rozrywką na jedno leniwe popołudnie. Wartka akcja, prosta fabuła, pozytywne przesłanie zapewniają mile spędzony czas i oderwanie się od własnych problemów. Ale nie tylko to. Dużym atutem powieści Terakowskiej jest przede wszystkim wzbudzanie refleksji u czytelnika. Autorka przełamuje stereotypy (fałszywy kot, podejrzany Bezdomny), a także zbliża do inności, odkrywając przed współczesnym człowiekiem magiczną i niepoznawalną rzeczywistość.
  
 „- ... ponieważ Bóg nie lubi tych, którzy myślą, że wchodząc po drabinie, są bliżej Niego - uśmiechnął się Alef w odpowiedzi do moich myśli. - Bóg jest wszak wszędzie, a nie tylko na górze.”

Po "W krainie Kota" sięgnęłam z ciekawością i szczególnym zainteresowaniem ze względu na moją miłość do tytułowego czworonoga. ;)  Koty zawsze mnie w pewien sposób pociągały, a wizerunek kota na okładce skutecznie zachęcał mnie do przeczytania każdej historii. Oczywiście, nie mogłam sobie odmówić przyjemności wypożyczenia i przeczytania powieści Terakowskiej.

Książka zaczyna się intrygująco i przykuwa uwagę od pierwszej do ostatniej strony. Zawirowania z pamięcią i świadomością utrudniają głównej bohaterce- Ewie- zrozumienie wielu spraw odkrytych i zrozumianych o wiele wcześniej przez czytelnika.

Wędrówka, postaci z kart tarota, magia, dobro i zło. Niezwykła, piękna baśń. Dużo mądrych cytatów, dużo nadziei, dużo dziecięctwa i spoglądania na świat nowymi oczyma.  
„Niektóre niemowlęta nie są jeszcze skażone przez swój świat. Dlatego wiedzą, widzą i słyszą to, czego nie wiedzą, nie widzą i nie słyszą starsze dzieci lub dorośli."

 Co dla mnie miłe, kot okazał się pozytywnym bohaterem. :)

Kot ;)

czwartek, 26 lipca 2012

Dach nad głową

Kraków już na mnie czeka. Mam zarezerwowane miejsce w mieszkaniu, więc nie będę musiała toczyć bójek o miejsce na Dworcu Głównym. I łazienka jest, i kuchnia też. Okolica spokojna, w budynku nie wolno palić ani urządzać imprez, regulamin mi pasuje, jestem zadowolona. :)

***
Przy okazji pobytu w Wielkim Mieście dowiedziałam się dwóch rzeczy. Po pierwsze, warto jadać w barze mlecznym, bo tanio i smacznie. :)
Po drugie, w sekretariacie mojego wydziału są bardzo niemili ludzie. Chciałam normalnie zadać proste pytanie, ale mnie uświadomiono, że akurat w tym dniu nie rozmawiają ze studentami pierwszego roku, moje pytanie jest żenujące i mam sama znaleźć wszystkie informacje. To ja przeprosiłam i wyszłam, życząc im w duchu wszystkiego najgorszego. Od czego oni są w tym sekretariacie?  Chyba nie po to, by sobie urządzać pogaduszki przy kawce? Zdenerwowałam się porządnie, łzy mi się cisnęły do oczu. Mama była mocno zaskoczona moją reakcją. Cóż, mam nadzieję, że jakoś tam przeżyję.

***
Bądź co bądź, jestem już studentką (niemal) pełną parą. Powoli ogarniam USOS, wpłatę za legitymację mam już uznaną w systemie, zaczynam radzić sobie coraz lepiej, będąc laikiem komputerowym i osobą wciąż-bojącą- się-że-coś-zepsuje.

Z każdym dniem coraz mocniej i wciąż na nowo zakochuję się w Krakowie. :D

Stara krakowska pocztówka  

wtorek, 24 lipca 2012

Campo di Fiori

Pomnik Giordana Bruna

Stragan, w tle pomnik
W Rzymie na Campo di Fiori
Kosze oliwek i cytryn,
Bruk opryskany winem
I odłamkami kwiatów.
Różowe owoce morza
Sypią na stoły przekupnie,
Naręcza ciemnych winogron
Padają na puch brzoskwini. 
Tu na tym właśnie placu
Spalono Giordana Bruna,
Kat płomień stosu zażegnął
W kole ciekawej gawiedzi.
A ledwo płomień przygasnął,
Znów pełne były tawerny,
Kosze oliwek i cytryn
Nieśli przekupnie na głowach.


 
Potomkowie tamtych sprzedawców dalej kręcą interes. Nawet kupiłam od nich owoce. ;) 
Lubię odwiedzać miejsca, w których literatura spotyka się z rzeczywistością. W takich chwilach czuję moc nieśmiertelnych słów, które nadają sens i znaczenie miejscu, które czasem tworzą wydarzenia i cały alternatywny świat.
W Rzymie na Campo di Fiori nic się nie zmienia. Sprzedawcy mogą nawet nie wiedzieć o wierszu i sprzedawać dalej swoje produkty. Pomnik jest zasłonięty straganami tak, że zdjęcie niełatwo jest zrobić. Nie widziałam też żadnego człowieka zainteresowanym pomnikiem, wszyscy byli skupieni na zakupach.
***
Campo di Fiori oznacza pole kwiatów. W starożytności na tym terenie znajdowała się łąka. Placem targowym stał się w średniowieczu. W 1600 r. spalono tu Giordana Bruna. Z jego tragedią Czesław Miłosz zestawił tragedię Żydów w getcie w swoim wierszu Campo di Fiori.
***
To był mój pierwszy włoski post. Stopniowo będę przedstawiać kolejne miejsca w Rzymie i nie tylko. Może komuś się przyda. :)

poniedziałek, 23 lipca 2012

Caroline idzie na studia!

Miłośników literatury też biorę na studia
Nie pisałam długo, ponieważ musiałam przemyśleć swoją przyszłą drogę, wybrać kierunek studiów oraz zająć się masą formalności.
W październiku rozpoczynam studia na kierunku polonistyka- komparatystyka. Uczelnia? UJ.

Będę prawie jak rozbitek na bezludnej wyspie. Żadna koleżanka nie wybiera się do Krakowa, więc będę zdana tylko na siebie. Nawet dobrze, nauczę się samodzielności. Poznam swoje możliwości.

Teraz szukam mieszkania w Wielkim Mieście.
Dwa pokoje w starej kamienicy z piecem kaflowym za bajońską sumę? 
A może mała klitka godzinę drogi od centrum? 
Własny pokój czy współdzielony?...
Ech... Dużo tych pytań.

wtorek, 10 lipca 2012

Różaniec z Papieżem

"Różaniec, jeśli nie sprowadza się do mechanicznego powtarzania tradycyjnych formuł, jest medytacją biblijną, w której przebiegamy myślą wydarzenia z życia Jezusa razem z Najświętszą Dziewicą i tak jak Ona zachowujemy je w sercu."  Benedykt XVI

Różaniec to potężna broń i piękna modlitwa. Papież-  pomimo wielu obowiązków modli się  na  różańcu codziennie o godz. 18.45 ( poza okresem letnim o 16.15). Modlitwę odmawia wraz ze swoim sekretarzem w 3 językach: po niemiecku, łacinie i włosku.

W ostatnim numerze "Niedzieli" Paul Badde, niemiecki dziennikarz i autor książki o chuście z Manoppello "Boskie Oblicze", zachęca do duchowej łączności z papieżem i odmawiania modlitwy różańcowej o 18.45.

To chyba najtrudniejsze dni pontyfikatu Benedykta XVI.(...) Musimy okazać mu naszą bliskość poprzez modlitwę- mówi dziennikarz.


***
Ze względu na dyskusję nt. okultyzmu etc., która rozwinęła się pod poprzednią notką, zachęcam do przeczytania:
-o zagrożeniach duchowych tutaj
-o świadomych snach tutaj
-o książkach z serii Harry Potter tutaj

Od razu chciałam przeprosić, że odsyłam, a nie sama piszę. Czuję się niekompetentna, wiem zbyt mało, aby wyjaśniać kwestie związane z zagrożeniami duchowymi, a teksty wydają mi się merytorycznie opracowane i interesujące. Warto przeczytać. A jeśli jesteś świadomy zagrożeń, to... nie zatrzymuj tej wiedzy dla siebie. Pisz o tym, mów, bądź świadkiem. Wymagają tego od Ciebie choćby uczynki miłosierdzia wobec duszy, jeśli nie inne przykazania.

Niebo i piekło istnieją naprawdę. Anioły i demony istnieją naprawdę.  Nie dajcie się nabrać szatanowi, że coś jest niewinną zabawą. To jego ulubiona sztuczka. 


poniedziałek, 9 lipca 2012

Cienista dolina

Chciałabym gorąco podziękować Meg. za polecenie wzruszającego filmu o miłości C. S. Lewisa i Joy Gresham.

Myślę, że tylko dzięki wielkiemu uczuciu kobieta mogła wejść w życie C.S. Lewisa.
Jack od dzieciństwa przebywał w towarzystwie chłopców, później mężczyzn. Pomimo niebagatelnej roli, jaką pełniła w jego życiu Jane- jego przybrana matka- mężczyźni nie dopuszczali jej do "swoich" rozmów. M.in. z powodu przebywania w jednopłciowym towarzystwie Lewis był/jest uważany za szowinistę przez współczesnym pisarzy (np. Pullmana). Z kolei obrońcy Lewisa (w tym ja) tłumaczą, że realia tamtejszego Oxfordu niejako wymuszały taką postawę. Zresztą, każdy może przebywać w towarzystwie, jakim chce. Są przecież rozmowy, do jakich nie dopuściłybyśmy chłopaków. ;) Do Inklingów należeli tylko i wyłącznie mężczyźni. Znana ówcześnie pisarka Dorota Sayers marzyła, aby mężczyźni zaprosili ja do dyskusji. W tym celu udała się na miejsce spotań- do pubu pod Orłem i Dziecięciem. Przeliczyła się. Grzecznie wyproszono ją z sali.
Kobiety są nieprzewidywalne. Jedna z fanek Lewisa gnębiła go dniami i nocami, wystając pod jego domem i grożąc, że go kocha i się zabije, jeśli on jej nie poślubi. Całą sprawą zainteresowały się, oczywiście, media- gazety. Skąd my to znamy?

Informacje te były tak tytułem wstępu, gdyż chciałam nakreślić nieco powody nieufności, którą początkowo żywił znany pisarz chrześcijański do Joy Gresham. Teraz o filmie:
Pomimo niewielu scen ze spotkań z przyjaciółmi, twórcom udało się uchwycić część atmosfery, którą kojarzyłam z Oxfordem i spotkaniami Inklingów. Jednocześnie film zwrócił moją uwagę na konsekwencje powrotu Lewisa do chrześcijaństwa. Nie wszyscy przyjaciele Jacka byli wierzący,  więc był on wciąż narażony na kpiny z ich strony. Przed każdym kościelnym spotkaniem. Niby niewielki problem, ale wiadomo przecież, że ciągłe ukłucia szpilką są dotkliwe.


"Ale dlaczego miłość, skoro jej strata boli tak bardzo? Nie mam więcej odpowiedzi, a tylko życie, które przeżyłem."
Film szczególnie skupia się na problemie wiary i cierpienia. Tytułowa cienista dolina to nasze życie na tym świecie, przedsionek życia wiecznego, karta tytułowa powieści. Mówi o tym C.S. Lewis w ostatnich zdaniach całego cyklu narnijskiego.
Dlaczego miłość? Bo to jest układ: teraz masz szczęście,  potem cierpienie. Kochając, wybierasz tę drogę samotnie.
I znów pytanie powracające jak mantra: dlaczego Bóg temu nie zapobiegł? "Dlaczego mama musiała zachorować?"- pyta mały Douglas. "Nie wiem"- odpowiada pogrążony w smutku Lewis. I to chyba jedyna odpowiedź, jaką możemy dać wobec cierpienia.
Czy modlitwa coś zmienia w naszym życiu? "To tak nie działa. Modlitwa nie zmienia Boga, zmienia nas"- mówi Lewis.
Pytania zostają bez odpowiedzi, ale pomimo to film ma pozytywne przesłanie.
"Nie jestem pewien, czy Bóg tak bardzo chce,żebyśmy byli szczęśliwi. Sądzę, że On chce, abyśmy potrafili kochać i byli kochani. Chce, żebyśmy dojrzeli! Chcę wam powiedzieć, że On dał nam dar cierpienia, ponieważ nas kocha. Mówiąc inaczej ból jest megafonem Boga, który ożywia głuchy świat. Jesteśmy jak kamienne bloki, z których rzeźbiarz wycina postać człowieka. Uderzenia jego dłuta, które ranią nas tak bardzo,są tym co czyni nas idealnymi."

Anthony Hopkins za rolę Lewisa w tym filmie otrzymał nagrodę BAFTA i myślę, że była to nagroda zasłużona. Właśnie tak wyobrażałam sobie C.S.Lewisa. Wraz z Debrą Winger tworzą piękną parę. Odtwórczyni roli Joy była nominowana do Oscara.
Jak to zwykle  bywa w filmach fabularnych, czasem można zauważyć niezgodność z prawdą. Joy miała dwóch synów: Davida i Douglasa. Nie mam pojęcia, dlaczego obecność starszego syna została pominięta. Być może on sam sobie tego nie życzył.

 
Polecam!

***
Pytania od Alannada :

1. Twój najlepszy czworonożny przyjaciel to? Kot.
2. Kawa/herbata z cukrem czy bez? Bez, bo tak łatwiej mi wyczuć smak napoju. ;)
3. Książki na własną półkę, czy do wymiany? Na własną półkę, przywiązuję się zbytnio do moich książkowych przyjaciół i nie mam serca ich nikomu oddawać.
4. Literatura "babska" czy "męska"? I taka i taka. Częściej "babska".
5. Zakładasz książkę zakładką, czy wszystkim, co wpadnie pod rękę? Tym, co mam pod ręką, a jak nie mam nic, to zapamiętuję stronę. Najbardziej lubię czytać od pierwszego zdania do ostatniego, nie przerywając i nie zakładając. :D
6. Czytanie w zaciszu pokoju czy na wolnym powietrzu?
Zależy. Jak jest ładna pogoda, staram się wychodzić na dwór z książką.
7. Pizza czy frytki? Lubię domową pizzę, a na mieście staram się nie jadać takich posiłków, bo do zdrowych nie należą.
8. Cola czy sok owocowy? Sok owocowy, najlepiej świeżo wyciśnięty.
9. Standalone czy cykle? Raczej standalone, bo wolę czuć niedosyt niż zawieść się na kolejnej części.
10. Jesteś sową czy słowikiem? Sową, niestety, od lat próbuję się przerobić na słowika, ale jeszcze mi się nie udało. ;)
11. Prezet niespodzianka, czy "zamówiony"? Niespodzianki są miłe, lecz najczęściej nietrafione. Wolę prezent zamówiony, najlepiej pieniądze. ;)


***
Pytania od zingela:
 1. Boisz się burzy? Nie. Bardzo lubię, gdy grzmi i błyska, a człowiek czuje się bezbronny wobec żywiołu.
2. Grill czy ognisko? Ognisko z najbliższymi przyjaciółmi. :)
3. Jaki jest Twój ulubiony film? "Misja"- za krajobrazy, muzykę, przesłanie.
4. Czego ostatnio słuchasz?
MIKA- Any Other World
5. Naleśniki z serem, pierogi z serem czy parowańce z serem?
Naleśniki z serem ( nie wiem, co to są parowańce)
6. Jakiego języka obcego chcesz się kiedyś nauczyć?
Hiszpańskiego. Podoba mi się brzmienie i jest dosyć powszechny.
7. Mokre czy zimne? Ale co? Lepiej zimne niż mokre.
8. Lubisz czerwony kolor? Tak, kolor jak kolor. Dużo w nim energii i uczuć; czasem taki zbyt krzykliwy jest.
9. Jaki masz kolor oczu? Niebiesko- zielono- żółte. Trudno określić jednym kolorem. ;)
10. Twoje 3 największe zalety to: uczynność, lojalność, empatia.
11. Jaki jest Twój ulubiony zapach? Zapach sosnowego lasu.



niedziela, 8 lipca 2012

Odpoczynek

Dzisiaj będzie lekka notka, w której poznacie nieco moje upodobania. ;) O co chodzi? Igła wzięła udział w pewnej zabawie, a ja stwierdziłam, że chętnie się dołączę. ("do zabawy zapraszam wszystkie chętne osoby, które odwiedzają mojego bloga") :D

Zasady brzmią tak:
- odpowiadamy na 11 pytań podanych przez pytającego.
- mianujemy kolejnych 11.
- wymyślamy nasze 11 pytań.

  1. Wiosna czy lato? Zdecydowanie wiosna. Uwielbiam być świadkiem budzenia się całej przyrody do życia. Kocham patrzeć, jak kwiatki wypuszczają pędy i jak kwitną jabłonie, i czuć wiosenny wiatr we włosach. Poza tym nie lubię upałów.
  2. Owoce czy warzywa? Raczej owoce, choć lubię i to, i to.
  3. Przyjaciółka czy przyjaciel? Przyjaciółka. Nie mam bliższych kontaktów z chłopakami ;p
  4. Miasto czy wieś? Oczywiście, że wieś! Nienawidzę tłoku oraz miejskiego hałasu.
  5. Praca czy nauka? Nauka, zawsze nauka; ale przyjdzie czas i na pracę. :)
  6. Książka czy film? Najpierw książka, później film; ale w sumie zależy od nastroju.
  7. Szpilki czy sportowe buty? Sportowe buty, na szpilkach mam bliżej do śmierci. ;)
  8. Pies czy kot? Kot, bo chodzi własnymi ścieżkami.
  9. Paznokcie krótkie czy długie? Krótkie.
  10. Morze czy góry? Lubię i to, i to, ale wybieram morze ze względu na skłonność do lenistwa.
  11. Tradycjonalistka czy nowoczesna dusza? Zdecydowanie tradycjonalistka. Nie lubię zmian.

Moje pytania:
1. Sen czy jawa?
2. Proza czy poezja?
3. Kino czy teatr?
4. Gombrowicz czy Sienkiewicz?
5. Muzyka klasyczna czy popularna?
6. Głowa w chmurach czy twarde stąpanie po ziemi?
7. Zwiedzanie czy odpoczynek na plaży?
8. Wakacje w Europie czy poza nią?
9. Miłość czy przyjaźń?
10. Muzeum czy centrum handlowe?
11. Werter czy Wokulski? ;)

Kogo mianuję? Takie osoby jak:
Meg.
Panna_Indyviduum
Jak widać mianowałam 10 osób, zostało miejsce dla Ciebie. Prośby o zaproszenie do zabawy proszę umieszczać pod postem. ;)
***
Z nudów zabrałam się za oglądanie filmów. Wczoraj był to "Angielski pacjent". Jak na film, który wygrał 10 Oscarów, nie sprawił na mnie wrażenia, że jest jakimś arcydziełem. Owszem, wzruszający melodramat, w tle wojna i zdrada. Scena, w której Katharine wyznaje miłość głównemu bohaterowi: piękna. Tylko, że wszystko takie przewidywalne... Raczej nie wrócę do tego filmu. Rozczarował mnie.

piątek, 6 lipca 2012

Till we have faces

Jak bogowie mogą spotkać się z nami twarzą w twarz, dopóki mamy twarze?


C.S. Lewis napisał tę powieść w 1956r. dla ukochanej żony Joy. Piękna historia miłości boga i śmiertelniczki została opowiedziana na nowo (retold, jak to określił to sam autor), odkrywając tajemnice człowieczeństwa, trudności wiary i niewiary, nasze ograniczenia, miłość splatającą się z cierpieniem.

Gdzie kończy się miłość siostrzana, a gdzie zaczyna się budzić miłość własna? Granica jest wąska. Moje imię także brzmi Orual. Weszłam na Górę wiele razy, oskarżyłam bogów o zło tego świata, swoją miłością zabierałam wolność.
"-Czy bogowie nie są sprawiedliwi?
-Nie, moje dziecko. Co by się z nami stało, gdyby byli?"

Miłość jest trudna. Dla nas i dla tych, których kochamy. Miłość zadaje ból, bo jest ułomna, daleka od doskonałości.
"-Czy my naprawdę zrobiliśmy jej to wszystko? (...) Przecież mówiliśmy, że ją kochamy.
-I kochaliśmy. Nie miała bardziej niebezpiecznych wrogów niż my sami."

Czy śmierć jest złem? Kiedy możemy uznać, że przyszła przedwcześnie? Osądzić los, bogów, innych ludzi?
"- Orual, naprawdę nie jestem pewna, czy to, co mnie czeka nie jest dla mnie najlepsze.(..) Czy ten świat, ten pałac, taki ojciec- oznacza tak wielką stratę? Wszystko, co najlepsze w darowanym nam czasie życia otrzymałyśmy."

W krainie Glome znajdziemy niewiarę i wątpliwości, i nadzieję, i wierność. W opowieści słychać echo słów Tolkiena-przyjaciela Lewisa: "Mity w żadnym wypadku nie są kłamstwem. Wywodzą się z samego jądra prawdy i mają głęboki sens dla konkretnego kręgu kulturowego, w którym się pojawiają." Dzięki tej rozmowie z Tolkienem Lewis wrócił na łono wiary chrześcijańskiej, poświęcając resztę życia na tłumaczenie, iż chrześcijaństwo jest mitem, który stał się faktem.

Historia ta mówi wiele o kobiecości i przeznaczeniu. O naszym ułomnym ciele i sercu tęskniącym do piękna. O tym, co niewidzialne. O grzechu. O Bogu.
"On jest bogiem. Jeśli coś czyni, ma ku temu powód"
"Ziemia, słońce i gwiazdy, wszystko, co było lub będzie, istniało dla niego"

Tak, w tej historii chodzi o boga, syna krwawej Ungit. Jednak spójrzmy na mit oczyma Lewisa i Tolkiena, a zobaczymy, że jest on preludium do Największego Mitu, jaki poznała ludzkość. Mitu o Człowieku i Bogu, który nazwał się Drogą, Prawdą i Życiem. Mitu, który jest Prawdą. W każdym starożytnym podaniu, opowieści, micie słyszymy o Nim. Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak pisał św. Paweł.

Ta niemal nieznana książka Lewisa, która nie przyniosła mu żadnych korzyści majątkowych ani nie cieszyła sie za jego czasów popularnością, jest dla mnie arcydziełem. Porwała mnie w świat tajemnicy i grozy i... choć wydawało mi się to niemożliwe, pokochałam ją najbardziej ze wszystkich powieści mojego ulubionego pisarza C.S. Lewisa.

Cytaty pochodzą z książki "Dopóki mamy twarze", informacje biograficzne zaczerpnęłam z biografii Lewisa autorstwa Michaela White: "C.S.Lewis. Chłopiec, który spisał dzieje Narnii".

***
Fragment dzisiejszej Ewangelii: "Pragnę bardziej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników". Wspominamy dziś św. Marię Goretti, niezwykłą dwunastoletnią dziewczynkę.

czwartek, 5 lipca 2012

Po rozmowie

Kolejna porażka.
10/30 za rozmowę. Bardzo słabo. Nie łudzę się, że mam jakieś szanse. Zawiodłam na całej linii.
Myślałam, że będę pisać na blogu, bo mam czas. Nawet mam go w nadmiarze. Ale... jakoś... nie mogę. Co się ze mną dzieje? Przecież wcale mi nie zależało! To była tylko próba. I spróbuj to sobie wytłumaczyć. Czasem najtrudniej jest mi rozmawiać z samą sobą. ^^


Czy bogowie wiedzą, jak to jest być człowiekiem?
Konia z rzędem temu, kto wie, z jakiej książki to cytat. Rozwiązanie zagadki w następnym poście. :)