czwartek, 26 lipca 2012

Dach nad głową

Kraków już na mnie czeka. Mam zarezerwowane miejsce w mieszkaniu, więc nie będę musiała toczyć bójek o miejsce na Dworcu Głównym. I łazienka jest, i kuchnia też. Okolica spokojna, w budynku nie wolno palić ani urządzać imprez, regulamin mi pasuje, jestem zadowolona. :)

***
Przy okazji pobytu w Wielkim Mieście dowiedziałam się dwóch rzeczy. Po pierwsze, warto jadać w barze mlecznym, bo tanio i smacznie. :)
Po drugie, w sekretariacie mojego wydziału są bardzo niemili ludzie. Chciałam normalnie zadać proste pytanie, ale mnie uświadomiono, że akurat w tym dniu nie rozmawiają ze studentami pierwszego roku, moje pytanie jest żenujące i mam sama znaleźć wszystkie informacje. To ja przeprosiłam i wyszłam, życząc im w duchu wszystkiego najgorszego. Od czego oni są w tym sekretariacie?  Chyba nie po to, by sobie urządzać pogaduszki przy kawce? Zdenerwowałam się porządnie, łzy mi się cisnęły do oczu. Mama była mocno zaskoczona moją reakcją. Cóż, mam nadzieję, że jakoś tam przeżyję.

***
Bądź co bądź, jestem już studentką (niemal) pełną parą. Powoli ogarniam USOS, wpłatę za legitymację mam już uznaną w systemie, zaczynam radzić sobie coraz lepiej, będąc laikiem komputerowym i osobą wciąż-bojącą- się-że-coś-zepsuje.

Z każdym dniem coraz mocniej i wciąż na nowo zakochuję się w Krakowie. :D

Stara krakowska pocztówka  

9 komentarzy:

  1. Gratuluję! :D
    Jej, będziesz studiować kierunek, na który omal nie poszłam! ;) Miałam iść właśnie na komparatystykę do Krakowa, ale zabrakło mi kilku punktów...
    Z perspektywy czasu dostrzegam to, że to w sumie bardzo "na zdrowie" mi wyszło. Oczywiście nie dlatego, że coś z tymi studiami nie tak. :) Kierunek jest super, Kraków jest przepiękny, i na pewno spędzisz tam cudowne chwile.

    Poza tym - dwie rzeczy. Sekretariat na uczelni to dziekanat. A panie w dziekanacie to ostatnie źródło informacji dla studenta.
    One są zawsze zajęte, zawsze mają coś pilniejszego, a pytania zawsze są głupie, żenujące i nie na poziomie. Więc się tym nie martw, tylko walcz o swoje. Jak wiesz, że powinni Ci coś załatwić - to nie wychodź aż tego nie zrobią.
    Na moim wydziale na szczęście jest w miarę przyjazna pani w dziekanacie. Pod warunkiem, że ma dobry humor. :D
    Wszystko ma swoje uroki - perypetie w dziekanacie też. Zobaczysz, za parenaście miesięcy będziesz dziekanatowe historie opowiadać jak anegdotki.;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :) Mam nadzieję, że kierunek nie zawiedzie moich- wielu- oczekiwań, a Kraków okaże się miastem nie tylko pięknym, ale i dogodnym komunikacyjnie oraz przyjaznym dla studenta. :)

    Dobrze wiedzieć. ;) Jestem tak bardzo początkującą studentką, że jeszcze o tym nie wiedziałam. ^^ Po przemiłej pani sekretarce w moim liceum przeżyłam niezły szok. ;)
    Będę walczyć! ... ale tylko w ostateczności, w innym wypadkach będę omijać dziekanat dalekim łukiem

    Na razie studia, uniwersytet i Wielkie Miasto lekko mnie zbijają z tropu, ale wierzę, że później będę ze śmiechem opowiadać o pierwszych dniach. Jak to się mówi, pierwsze koty za płoty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też się boję, że nie ogarnę studiów, zwłaszcza, że też się denerwuję jak ktoś jest niemiły ;D No widzisz, powinnaś sama kurde znaleźć, a nie masz czelność pytać ludzi, no ja nie wiem, normalnie skandal! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy musiały się przyzwyczaić do takiego traktowania ;D

      Usuń
  4. Weszłam na Twojego bloga przypadkiem (?). :) Podoba mi się, w jaki sposób formułujesz swoje myśli - bardzo mi się podoba! I... do zobaczenia w Krakowie! :)
    Co prawda, jestem z innego wydziału, ale zawsze Kraków ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. :) Może się spotkamy w Krakowie? Nie planujesz wyjazdu z duszpasterstwem przed rozpoczęciem roku? ;)

      Usuń
    2. Niestety, ale nie planuję :) Ale do jakiegoś tam duszpasterstwa chciałabym należeć (chyba najbardziej do jezuickiego WAJ (choć kto wie? :)), więc może się gdzieś tam spotkamy :)

      Usuń
    3. Przyznam, że i mnie zainteresował swego czasu WAJ, ale nie wiem jeszcze, gdzie trafię. ;D Na razie mam w planach wyjazd w góry z DA św. Anny: http://www.da-krakow.pl/wspolne-dziela/adapciak/263-oboz-adaptacyjny-2012.html

      Jak już ogarniemy uniwersytet ze studiami, zawsze możemy się umówić i spotkać w jakimś charakterystycznym miejscu. ;)

      Usuń
    4. Jestem jak najbardziej za - tym bardziej, że pochodzę z Pomorza (mam jakieś 3 km do Bałtyku:)), w Krakowie będą tylko dwie moje znajome - jedna w PWST, druga na UJ, ale na informatyce :)

      Dlatego z chęcią poznam kogoś nowego - jak widzę, o bardzo podobnym światopoglądzie (i nie tylko:-)) do mojego.

      Usuń