niedziela, 29 lipca 2012

Smuteczek

Stało się. Wpadłam w bagienko tej małej depresji, zwanej chandrą.
Świat mi się rozmywa przed oczyma, ból rozsadza od środka. Zamykam się w swoim płaczu, niewiedzy i obojętności. Ogarnia mnie marazm. Rozdrabniam się na siebie i nie-siebie.

Szklanka się przelała.

2 komentarze:

  1. Polecam czekoladę. Dużo czekolady.
    I trzymam kciuki, żeby depresja znikła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa otuchy :) To tylko nawracająca wciąż chandra, nie depresja. Powinna mi minąć, najpóźniej po paru dnach.

      A czekolady jem dużo i się robię coraz szersza. ;P

      Usuń