poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Ja, Wesele i filozofia

Moje obniżenie nastroju przeszło w łagodne stadium melancholii. Jeszcze wczoraj nie mogłam sobie z sobą poradzić: płakałam, coraz bardziej zamykając się w swoim świecie. Doszło do tego, że podczas Mszy Św. połykałam słone łzy gęsto płynące po policzkach. Uspokoiło mnie kazanie. Było specjalnie dla mnie... o narzekaniu. O naszym ciągłym niezadowoleniu, uprzykrzaniu się Panu Bogu, byciu nieszczęśliwym i marudzeniu. Przemówiło. Postawiło do pionu.

***
kadr z filmu
Wczoraj na TVP Historia (notabene, moim ulubionym kanale) oglądałam ekranizację "Wesela" autorstwa Andrzeja Wajdy. Przypomniał mi się mistrzowski dramat Wyspiańskiego, najtrafniejsza ocena polskości i problemów narodowych, bogata symbolika. Na swoje nieszczęście, utwór ten jest lekturą, a czytanie pod przymusem nigdy przyjemne nie jest. W mojej (humanistycznej!) klasie "Wesele" przeczytała jedna osoba: ja. Smutne. Mogę śmiało stwierdzić, że bez znajomości Wyspiańskiego wiemy mniej o Polsce.

„Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur
ostał ci się ino sznur”


***
Søren Kier­ke­gaar­d
 Ostatnio zafascynowała mnie filozofia Kierkegaarda, której strzępki dolatują do mnie poprzez cytaty:

 "Człowiek jest syntezą nieskończoności i skończoności, doczesności i wieczności, wolności i konieczności, jednym słowem, syntezą."
 
"Chrystus nie chce tych, co Go podziwiają, ale tych, co Go naśladują."

"Dawniej ludzie wiedzieli mało, ale to „mało” poruszało do głębi ich serca. Dzisiaj ludzie wiedzą wiele, ale to „wiele” porusza ich tylko powierzchownie i karykaturalnie."

Tatarkiewicz już czeka na półce. :)

1 komentarz:

  1. Dobrze, że z Twoim nastrojem już trochę lepiej ;* Nawet bardzo dobrze ;)

    Co do "Wesela".. u mnie w klasie sytuacja identyczna. Przeczytałam ja. Coś nas łączy ;)

    I to chyba miłość do literatury. Przez duże L.

    OdpowiedzUsuń