wtorek, 11 września 2012

Wokół ewangelizacji.

W piątek przeżyłam w Krakowie niezwykłą przygodę. Był to Pierwszy Piątek Miesiąca, więc poszłam na Mszę Św. do Kościoła Mariackiego. Byłam mocno zawiedziona szybko odprawionym misterium, bez organów i bez śpiewu. Nie wiem, czego oczekiwałam po półgodzinnej Mszy w dzień powszedni. Przyszło mi na myśl, że to może moja pycha domaga się jakiejś wyjątkowej ceremonii. A przecież każda Msza Święta jest cudem.
Szłam później przez krakowski Rynek, pochłonięta myślami. Marudziłam trochę, jak to ja mam w zwyczaju. Zatrzymał mnie głos:
-Przepraszam, możemy zająć chwilę?
Dwóch młodych chłopaków. Ciekawe, co chcą mi sprzedać.
-Owszem. Słucham.
-Czy ktoś Ci mówił, że Jezus Cię kocha?
Ha. Zaczyna mi się podobać ten Kraków. Nasuwa mi się tylko pytanie: czy ja wyglądam na osobę potrzebującą ewangelizacji?
Wyglądam, czy nie- potrzebuję. Jak dobrze, że szaleńcy Boży chodzą po tym świecie.

***
Koleżanka z klasy miała w niedzielę urodziny. Wyjątkowa osoba, w swoim czasie spełniła bardzo ważną rolę w moim życiu, dodając mi otuchy i mówiąc przemiłe słowa: Karolina, Ty jesteś bardzo fajna, ale nie umiesz się zareklamować. Może i tak...
Wysłałam życzenia. Szczere. Napisałam to, o czym myślałam. Ona odpisała, że się popłakała, czytając moją wiadomość i... jeszcze dużo innych miłych słów, prywatnych, do mnie.
Jest pierwszą osobą, która wraca do Boga niemal na moich oczach. Mam ochotę śpiewać pienia chwały.

***
Chcę wypełnić zadanie, dla którego Pan posłał mnie na ten świat. I... iść do Nieba. Jak najszybciej.

6 komentarzy:

  1. Chyba jesteś pierwszą osobą, która z takim entuzjazmem opisuje swoje starcie ze Świadkami Jehowy :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Świadkowie Jehowy nie mówią, że "Jezus kocha", bo oni nie bardzo wierzą w Bóstwo Jezusa ;-)

    Też byłam w piątek w Krakowie. Mogłyśmy się gdzieś nawet minąć na Rynku :)

    Podoba mi się ta notka - taka prosta, pełna radości i entuzjazmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie byli ŚJ.

      Widziałaś jakaś dziwną osobę? Może to byłam ja? ;) Byłam na Rynku ok. południa, ubrana w czarne ciuszki. ;)

      Usuń
    2. "Dziwna osoba" - ja tam same dziwne widziałam :) Głównie obcokrajowców - ale Kraków z tego słynie, że więcej tam turystów niż tamtejszych mieszkańców :)

      A czarne ciuszki... Hmmm... nie przyglądałam się ludziom zbytnio :)

      Aha, około południa nie byłam na Rynku. Najpierw odwiedziłam Colegium Broscianum (czyli swój wydział na Grodzkiej), a potem pojechałam z koleżanką na wydział Matematyki i Informatyki (czy jakoś tam), by znowu wrócić na Grodzką i (cichosza) podrobić kilka podpisów rodziców, bo mi papierów brakowało :P Więc nie mogło być mnie tam ok. południa - coś po 13:20 - owszem :)

      Usuń
  3. Kocham czytać takie radosne notki ;)
    Z Bogiem!

    OdpowiedzUsuń
  4. "Jezus cię kocha" jako wyrażenie jest teraz takim pośmiewiskiem. Nie ludzie, którzy to mówią, tylko właśnie to zdanie. A szkoda bardzo, bo to piękne zdanie.

    OdpowiedzUsuń