środa, 28 listopada 2012

Dobrze jest.




Piękne skrzypce, prawda? 


Życie jest w porządku. Postaram się nie marudzić. 
Kolokwia zaliczone- idzie wszystko dobrze. :)

Tylko te relacje międzyludzkie są... dziwne.

wtorek, 27 listopada 2012

list? do św. Mikołaja?

Drogi Święty Mikołaju,

Dostajesz co roku tyle listów, w których dzieci piszą, o czym marzą. One wiedzą, czego chcą. Też kiedyś wiedziałam (maskotki ze Stumilowego Lasu, później filmy Disney'a, następnie książki Lucy Maud Montgomery). Teraz... nie wiem nic. Pustka totalna.

Nie wiem, czego chcę od życia. Usłyszałam w zeszły czwartek pytanie: "Czego chcesz od życia? Czy robisz teraz to, co chcesz?" Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. To pytanie było tak trafne, tak dopasowane do mnie. Czy po mnie naprawdę widać, że jestem taka niezdecydowana, niepewna i że nie wiem, czego chcę? Może widać. Może naprawdę widać, co ukrywam pod uśmiechniętą twarzą.

Powinnam być zadowolona. Może nie jestem dzieckiem szczęścia (raczej dzieckiem pechu), ale jestem w sumie zdrowa, niebrzydka i zdolna, dostałam się na studia, nie brakuje mi kasy, mam kochającą rodzinę, przyjemne mieszkanie w magicznym Krakowie, koleżanki, przyjaciółki w mieście rodzinnym (kolejność przypadkowa). Może jestem za wrażliwa, zbytnio się przejmuję, często mam migrenę i depresję. To nie są jednak powody do tragedii. A ja chodzę jak Hamlet, któremu zamordowano ojca.

Muszę zmienić siebie. I chcę, chcę się zmienić. Chciałabym zaczynać każdy dzień z myślą: "dziękuję Ci, Boże, za nowy dzień". A zaczynam, jak? "O mój Boże, już rano? I ja mam wstawać? Już mam dosyć. Zapomniałam, kiedy był weekend. Znów się nie wyspałam. Dlaczego łazienka jest zajęta?! Nie zdążę na zajęcia! O której autobus?! Gdzie jest moja kartka z autobusami?! Raz, dwa, zabieramy się, o nie, zapomniałam kluczy!" Wiem, zabawne. Ale też dramatyczne. Jak wiecznie uszczęśliwiana córeczka Boga może tak podchodzić do daru, jakim jest kolejny dzień?...

Jestem świetną teoretyczką, ale dobrze żyć nie umiem.

Zadajesz pytanie, to odpowiedz mi też. Czego ja chcę? Czego ja pragnę? I- kim ja jestem?

Nie wyszedł z tego list, ani trochę, ale kicham na formę. Bo forma jest tylko i wyłącznie ograniczeniem.

Smutno mi. Zbliża się Adwent. Czy będzie dla mnie radosny? Czy będzie? :)

czwartek, 22 listopada 2012

Nie rozumiem!

Nie rozumiem. Ludzie są tak dziwni, że ich nie rozumiem. W moich oczach świat wygląda inaczej. Nie wiem, chciałabym być czasem kimś innym, aby zacząć rozumieć.

Zabawny dzień. Jutro: same języki obce. W tym francuski, na który nic nie umiem. Co ja robię w grupie "A1 3 semestr", to ja nie wiem. ;) Chyba się uczę, co innego robić mogę. ;)

...
I jeszcze zastanawiam się nad jednym. Co ze mną jest nie tak, że wszyscy mi mówią: "Karolina, ja się tylko z Tobą koleguję". W różnych formach, przez aluzje i dosłownie. Czy wyglądam na taką, która ma na coś nadzieję? A jeśli by tak było, po co mi to mówicie, ludzie? Żeby mnie dołować? Żeby uświadomić mi, że jestem beznadziejna?

Nie rozumiem. Tyle myśli biegnie, ucieka... Piszę, bo nie umiem już... Nie wiem. Nie rozumiem.

Wiem, że w przeszłości zraniłam. Nie zrobiłam tego specjalnie. Ile ma trwać kara???... Nie mam już sił. Mnie naprawdę nie interesuje tysiąc powierzchownych relacji.

środa, 21 listopada 2012

Mój Anioł Stróż ma ze mną szereg problemów. Otóż, w każdym dniu potrafię znaleźć coś, co mi nie pasuje. Każda porażka jest tragedią na skalę globalną i... nie wchodzi w grę.
Nie mogę sobie przetłumaczyć świata na inny język, bo interesuje mnie tylko ideał. Inny świat mnie nie interesuje.

Boję się, że nadejdzie czas, kiedy powiem: Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałam zawiniętą w chustce.

***
Ten tydzień nie należy do najlepszych.

niedziela, 18 listopada 2012

...

Jestem sama, samiutka z sobą samą.

I chandrę mam.
Nie lubię wyjeżdżać z domu, gdzie mnie kochają, do Krakowa, w którym jestem całkiem s a m a, jestem n i k i m, zagubionym w tłumie ludzi.

Nie umiem zasiąść do książek. Głowa mnie boli, mam migrenę. Często mam migrenę. Nie wiem, czy nadaję się na jakiekolwiek studia. Sił nie mam.
Sił nie mam, by żyć, by się uczyć, by zrobić cokolwiek konstruktywnego.

Cóż z tego, że się uśmiecham cały dzień, jeśli wieczorem płaczę? Ty tylko fałsz, maska.

Sama jestem, samiutka z sobą samą.

***
Zostałam wyróżniona przez Patrice. Dziękuję bardzo. :)

Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawane dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań. 
Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.

1. Jako dziecko kim chciałaś zostać w przyszłości? Chciałam zostać nauczycielką. Uczyłam wszystkie misie i lalki, sprawdzałam zadania domowe, wystawiałam oceny i prowadziłam dziennik. :) Przez pewien czas chciałam zostać pisarką i zapisywałam ogromną ilość makulatury. 
2. Największe marzenie. Znaleźć swoje, bezpieczne miejsce na tym świecie i być otoczona miłością za nic, a nie takiej wymagającej, abym coś w sobie zmieniła.
3. Ulubiona książka (ew. film).
Pismo Święte, Pieśń nad Pieśniami.
4. Ulubiony kolor.
Zależy od nastroju, lubię błękit, żywą czerwień, czerń. 
5. Twój sposób na odreagowanie stresu. Nie mam, w stresujących sytuacjach zachowuję się jak w amoku. Czasem modlę się o wewnętrzny spokój.
6. Ulubiony cytat.
W tytule bloga: "Wszystko to marność i pogoń za wiatrem."
7. Jak wyglądałby twój wymarzony dom?
Byłby pełen miłości. I daleko od miasta i tłumów, przy lesie.
8. Masz w domu zwierzątko? Jakie?
Nie mam.
9. Masz rodzeństwo?
Nie mam, dlatego też jestem taka rozpieszczona i nic mi się nie podoba.
10. Ulubiony środek transportu. 
Samochód, jeśli to nie ja prowadzę. ;) Lubię też tramwaj i pociąg, jeśli nie są zbytnio zatłoczone.
11. Ulubiony przedmiot.
W liceum lubiłam język polski.

Wyróżnienia i pytania będą później, wybaczcie. Na razie:

 

czwartek, 15 listopada 2012

Studia.;)

Nie wiem, co mam napisać. Po prostu nie wiem. Nie studiuję już polonistyki i czuję, jakbym zdradziła samą siebie. Zirytowałam się już po pierwszym tygodniu, pod koniec października wiedziałam, że zrezygnuję. Rozmawianie o głoskach, kategorii podmiotu lirycznego i bibliografii Estreichera nie jest dla mnie. Ten kierunek był wymarzony, owszem. Kocham pisać, owszem. Lubię czytać, interpretować i rozmawiać, owszem. Ale polonistyka mnie nie pociąga. Koniec i kropka.

Historia była moim drugim kierunkiem. Drugorzędnym, bo nigdy nie czułam się z niej na tyle mocna, by ją studiować. Lekko narwana i niepoukładana nauka do matury spowodowała, że wołałam: historio, addio. A teraz... ją studiuję. Tak po prostu.

Dziwna ta moja historia z historią, sama jej nadziwić się nie mogę.

*Do dzisiejszego postu zachęciła mnie zingela, umieszczając komentarz pod poprzednią notką i tym samym przypominając mi o blogu.