wtorek, 27 listopada 2012

list? do św. Mikołaja?

Drogi Święty Mikołaju,

Dostajesz co roku tyle listów, w których dzieci piszą, o czym marzą. One wiedzą, czego chcą. Też kiedyś wiedziałam (maskotki ze Stumilowego Lasu, później filmy Disney'a, następnie książki Lucy Maud Montgomery). Teraz... nie wiem nic. Pustka totalna.

Nie wiem, czego chcę od życia. Usłyszałam w zeszły czwartek pytanie: "Czego chcesz od życia? Czy robisz teraz to, co chcesz?" Nie wiedziałam, co odpowiedzieć. To pytanie było tak trafne, tak dopasowane do mnie. Czy po mnie naprawdę widać, że jestem taka niezdecydowana, niepewna i że nie wiem, czego chcę? Może widać. Może naprawdę widać, co ukrywam pod uśmiechniętą twarzą.

Powinnam być zadowolona. Może nie jestem dzieckiem szczęścia (raczej dzieckiem pechu), ale jestem w sumie zdrowa, niebrzydka i zdolna, dostałam się na studia, nie brakuje mi kasy, mam kochającą rodzinę, przyjemne mieszkanie w magicznym Krakowie, koleżanki, przyjaciółki w mieście rodzinnym (kolejność przypadkowa). Może jestem za wrażliwa, zbytnio się przejmuję, często mam migrenę i depresję. To nie są jednak powody do tragedii. A ja chodzę jak Hamlet, któremu zamordowano ojca.

Muszę zmienić siebie. I chcę, chcę się zmienić. Chciałabym zaczynać każdy dzień z myślą: "dziękuję Ci, Boże, za nowy dzień". A zaczynam, jak? "O mój Boże, już rano? I ja mam wstawać? Już mam dosyć. Zapomniałam, kiedy był weekend. Znów się nie wyspałam. Dlaczego łazienka jest zajęta?! Nie zdążę na zajęcia! O której autobus?! Gdzie jest moja kartka z autobusami?! Raz, dwa, zabieramy się, o nie, zapomniałam kluczy!" Wiem, zabawne. Ale też dramatyczne. Jak wiecznie uszczęśliwiana córeczka Boga może tak podchodzić do daru, jakim jest kolejny dzień?...

Jestem świetną teoretyczką, ale dobrze żyć nie umiem.

Zadajesz pytanie, to odpowiedz mi też. Czego ja chcę? Czego ja pragnę? I- kim ja jestem?

Nie wyszedł z tego list, ani trochę, ale kicham na formę. Bo forma jest tylko i wyłącznie ograniczeniem.

Smutno mi. Zbliża się Adwent. Czy będzie dla mnie radosny? Czy będzie? :)

2 komentarze:

  1. Kolejny raz mogę się podpisać pod Twoim postem obiema rękami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak Igła mogłabym się podpisać. Musimy bardziej doceniać to, co mamy!

    OdpowiedzUsuń