czwartek, 15 listopada 2012

Studia.;)

Nie wiem, co mam napisać. Po prostu nie wiem. Nie studiuję już polonistyki i czuję, jakbym zdradziła samą siebie. Zirytowałam się już po pierwszym tygodniu, pod koniec października wiedziałam, że zrezygnuję. Rozmawianie o głoskach, kategorii podmiotu lirycznego i bibliografii Estreichera nie jest dla mnie. Ten kierunek był wymarzony, owszem. Kocham pisać, owszem. Lubię czytać, interpretować i rozmawiać, owszem. Ale polonistyka mnie nie pociąga. Koniec i kropka.

Historia była moim drugim kierunkiem. Drugorzędnym, bo nigdy nie czułam się z niej na tyle mocna, by ją studiować. Lekko narwana i niepoukładana nauka do matury spowodowała, że wołałam: historio, addio. A teraz... ją studiuję. Tak po prostu.

Dziwna ta moja historia z historią, sama jej nadziwić się nie mogę.

*Do dzisiejszego postu zachęciła mnie zingela, umieszczając komentarz pod poprzednią notką i tym samym przypominając mi o blogu.

6 komentarzy:

  1. Tak jest z tym życiem - często marzenia nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Też miałam przejścia z wymarzonym drugim kierunkiem, który - po pewnym czasie - (bez żalu) porzuciłam.
    Z przedmiotami opcjonalnymi jest tragedia - ciężko się dostać na najlepsze - zapisy przez USOS i po minucie nie ma miejsc!
    Pozdrawiam i życzę wiele dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiałam się co u Ciebie. Dobrze, że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! Ja mam bibliografii po 5 latach po sam dach:D A historia - jeśli cieszy, jest dobrym wyborem

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze, że ten drugi kierunek i że nawet ciekawy ;) może tak miało być?

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobrze wiedzieć, że żyjesz. Od czasu do czasu możesz zasygnalizować, ze wszystko gra albo że jest do kitu, żeby się biedna zingela nie martwiła. :)
    Mówisz, że polonistki z Ciebie nie będzie? To nic, cieszę się bardzo, że została Ci historia - zrobi się jeszcze fajniej, zobaczysz. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeglądając sobie LC, trafiłam na Twój blog:) i się wypowiem co do polonistyki :D
    Przeżyłam głoski - teraz tęsknię za fonetyką, rozprawiając na zajęciach o derywatach i predykatach, przeżyłam Estreichera i poetykę pierwszego semestru...Teraz jestem na drugim roku i bardzo lubię moje studia. Lubię oryginalnych doktorów i wykładowców, którzy pochodzą z sercem zarówno do tego co robią jak i do studentów, uwielbiam moje zajęcia o charakterze dziennikarskim i próbuję panować nad moimi rękami na języku migowym ;) szczerze nienawidzę tylko gramatyki. koszmar.

    OdpowiedzUsuń