czwartek, 24 stycznia 2013

:D

Zdałam pierwszy egzamin! Na czwórkę. ;)
I spędziłam bardzooo miły wieczór. Życie jest piękne, ha!

I co, że nie jesteśmy idealni? Może nudni, może nieporadni, może zginiemy w odmęcie wzburzonego morza... ale zginiemy razem! Nieważne już, jak to wygląda w oczach innych ludzi. Nieważne nawet, co ja sama pomyślałabym rok temu, czekając na Księcia z Bajki. Nie chcę żadnego księcia, tylko mojego P., takiego, jakim jest. Jesteśmy dla siebie stworzeni, to jest Boży plan. Nie boję się tych słów, bo czuję ich prawdę w swoim szczęściu. Miłość pozwoli nam przetrwać wszystkie trudności.

P.S. Choć boli mnie, że on nie jest w stanie dać mi tyle, ile by chciał. To nie jest niczyja wina, taki już jest ten świat po grzechu pierwszych rodziców...

Żyjmy- wbrew scenariuszom. To moje przesłanie na dziś i jutro. Na całe życie.


niedziela, 20 stycznia 2013

miłość w moim wydaniu

"Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
nie zatopią jej rzeki."


U mnie tyle wątpliwości, targania się, niepokojów- tak jakby wcale nie spełniały się wszystkie moje pragnienia. Oczywiście, dzieje się to inaczej niż planowałam, wyobrażałam sobie, marzyłam. Inaczej. Trudniej.
Każdy dzień mojego życia, przeczytana powieść, krótka myśl, zasłyszana historia w pewien sposób przygotowywały mnie na ten czas. Decyzja należy do mnie i będzie należeć jutro, za tydzień, za rok, za 10 lat. Tylko jedno: wiem, że mogę zadać ból, jeśli pewnego dnia ona będzie inna, dlatego już teraz powinnam kierować się rozsądkiem.

Byłam na Mszy Świętej w moim parafialnym. Taka niepoukładana, niewyspana, ledwo cokolwiek ogarniająca, wpadłam kilka minut przed rozpoczęciem. I mówię: Boże, jeśli taka jest Twoja wola, daj mi znak. A w Kanie Galilejskiej
w e s e l e.

"Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch;
różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan;
różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich."


I już cicho jestem.  S z c z ę ś l i w a.

wtorek, 15 stycznia 2013

...

Sesja jest w chwili, w której nie mam do niej głowy. Moje myśli krążą wokół... uczuć. Nie wiem, co czuję, więc też nie wiem, jak powinnam się zachowywać. Boję się, że kogoś skrzywdzę.
A ludzie nie są egoistami, są  d o b r z y. Pozory mylą.
Egoistką jestem ja, niestety.

Jestem zajęta? W związku? Tak jakby. Nie wiem. [wiem, że to źle, bardzo źle]
Już nic nie wiem, nie ogarniam. Muszę uporządkować siebie. Może po sesji założę bloga z ograniczonym dostępem, czy coś. Wszystko powiem w swoim czasie.

Wiem- notka pozbawiona sensu, ale musiałam coś napisać. Brak mi słów. Do siebie. Nie rozmawiam ze sobą. Żyję z dnia na dzień [gorzej: gdy wczoraj powiem tak, dziś inaczej- bo to już niby inny dzień].

Proszę o modlitwę. Nie za mnie, lecz za ludzi, których kocham. Abym z tej "miłości" nikomu krzywdy nie zrobiła.

[Może to nie jest w pełni jasne, ale jestem szczęśliwa i drżę, żeby niczego nie popsuć.]

niedziela, 6 stycznia 2013

Krótka myśl, bo w natłoku pracy.

Jestem wdzięczna Bogu za wszystkie upokorzenia, porażki i poczucie wyobcowania. Gdyby nie to, nigdy nie byłabym tak wrażliwa, jak jestem. Nie zgodziłabym się na życie usłane różami, gdybym miała być przez to ślepa. Warto zapłacić każdą cenę za wzrok. Wolę być sobą, dziwną sobą.

Lubię żyć.
Chociaż styczeń nie jest miesiącem łatwym dla studenta, a szczególnie, gdy jest się studentem tak leniwym jak ja. Czas zakasać rękawy. Do pracy! Jak to wołały krasnoludki w Królewnie Śnieżce: hej ho, do pracy by się szło.