niedziela, 20 stycznia 2013

miłość w moim wydaniu

"Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
nie zatopią jej rzeki."


U mnie tyle wątpliwości, targania się, niepokojów- tak jakby wcale nie spełniały się wszystkie moje pragnienia. Oczywiście, dzieje się to inaczej niż planowałam, wyobrażałam sobie, marzyłam. Inaczej. Trudniej.
Każdy dzień mojego życia, przeczytana powieść, krótka myśl, zasłyszana historia w pewien sposób przygotowywały mnie na ten czas. Decyzja należy do mnie i będzie należeć jutro, za tydzień, za rok, za 10 lat. Tylko jedno: wiem, że mogę zadać ból, jeśli pewnego dnia ona będzie inna, dlatego już teraz powinnam kierować się rozsądkiem.

Byłam na Mszy Świętej w moim parafialnym. Taka niepoukładana, niewyspana, ledwo cokolwiek ogarniająca, wpadłam kilka minut przed rozpoczęciem. I mówię: Boże, jeśli taka jest Twoja wola, daj mi znak. A w Kanie Galilejskiej
w e s e l e.

"Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch;
różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan;
różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich."


I już cicho jestem.  S z c z ę ś l i w a.

3 komentarze:

  1. też się cieszę z Twojego szcześcia ;) oby trwało jak najdłużej! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. :):):) a u mnie dzisiaj na kazaniu było o tym, że On... mówi, tylko trzeba dobrze słuchać :) cieszę się, że usłyszałaś:)

    OdpowiedzUsuń