czwartek, 21 marca 2013

chwile za mną i przede mną

Zamierzałam unikać osobistych notek, ale chyba nie mam takiej możliwości. Inaczej nie będę pisać nic.

Ostatnio mam jakiś kryzys z pisaniem. Przeglądam moje różne notatki, krótkie myśli w zeszytach- i są one w większości powtarzalne i nieuporządkowane. Może takie mają być, bo takie jest życie, w każdym razie takie jest moje życie. Moje myślenie.

Chciałabym iść do przodu. Pozbyć się tego, co mi ciąży. Przeszłości się nie zmieni. Tylko, że... to nie przeszłość- jestem, jaka jestem. Taka sama jestem, cały czas.

Jak człowiek raz sobie obmyśli jakąś głupotę, to trzyma się tego jak ostatniej deski ratunku. A ja wymyśliłam dużo głupot, nawet własne przesądy;).

I tak- jestem przekonana, że jak ludzie się śmieją, to z pewnością ze mnie. Jak patrzą na mnie, to oceniają mnie. Negatywnie. Jak są mili, to są fałszywi...

Jak trudno się uwolnić od tej swojej "ideologii", w której wszyscy mnie prześladują. Czasem wydaje mi się, że już się uwolniłam i myślę inaczej. Żyję inaczej. A później znów się łapię na starych nawykach.

Tak, mogę być i tak szczęśliwa, na przekór. Zawsze umiałam nie tylko uśmiechać się, ale naprawdę czuć radość. Nie wiem, czy prawdziwą, ale bardzo wielką...
Bóg mnie ratuje przede mną samą. To jest ciekawe, że człowieka trzeba ratować przed nim samym. Bo jest tak, że Bóg zna nas lepiej niż my znamy sami siebie...

Nic nie wiem. Przede mną przyszłość. Wszystko przede mną, życie przede mną.


11 komentarzy:

  1. Kiedyś i ja długo walczyłam z niskim poczuciem własnej wartości - w sumie czasem i dziś zdarza mi się popełniać błędy myślowe z wcześniejszego okresu. W jeden dzień pewnych rzeczy się nie zmieni, ale zmiana jest możliwa - dzięki Duchowi Świętemu.
    Swego czasu i nawet dziś czasem widzę różne oblicza szyderstw, nietolerancji czy zwyczajnej głupoty - ale co z tym zrobić? Przecież innych nie zmienimy...
    Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że jeśli nie mamy w sobie właściwego, realistycznego poczucia własnej wartości czy godności jak kto mówi, to z czasem zaczynamy innych postrzegać przez takie wykrzywione lustro i stąd np. myśli, że inni źle o nas myślą, podczas gdy niekoniecznie musi tak być. Chodzi o to, żeby zachować umiar.
    W końcu największe przykazania mówią: Będziesz miłować Boga z całego serca swego i z całej myśli swojej, a bliźniego swego tak jak siebie samego. No właśnie - jak siebie samego...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to znaczy, że mam aż tak niskie poczucie własnej wartości- ja kocham siebie, ale uważam się za dziwną i wątpię w to, czy jestem akceptowana przez ludzi.

      Moje myślenie wydaje mi się czymś w rodzaju uzależnienia. ^^

      Usuń
  2. Cóż, takie są teraz czasy - ludzie nie lubią, gdy ktoś idzie pod prąd.
    Ale jest ktoś, kto akceptuje Cię w 100% taką, jaką jesteś. Jest to Jezus Chrystus. On nie patrzy na maski, jakie zakładamy, tylko na naszą nagą duszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wydaje mi się, że czasami wyolbrzymiamy. Na pewno nie jest tak, że cię ludzie nie akceptują, tylko takie masz wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ważne, że wiesz, że to Twoje nawyki, Twój sposób myślenia.
    Ważne, że potrafisz inaczej - potrafisz być szczęśliwa.
    I nie martw się, że co chwila wracasz do tego samego. Nikt z nas nie wie, ile razy będziemy musieli zaczynać od nowa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bycie innym pod każdym względem jest trudne. Bo zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie nam chciał przez to dopiec.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem,że bycie nieszablonowym jest mało popularne...Jednak jak śpiewa M .Grechuta - ,,Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję?
    Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele..."

    OdpowiedzUsuń
  7. twoja niska samoocena to wynik twojej ideologii życiowej... wielu ludzi tak ma.
    Daje ci wyzwanie! przez tydzień, mów sobie, że ci co patrzą - to myślą o tobie pozytywnie... ci co się śmieją - nie ważne z czego - ciesz się, że się radują! i zobacz co ci potem wyjdzie..

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyny, jesteście przekochane. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona takim wsparciem i od razu mam lepszy humorek :D

    Mili, dziękuję za rady, spróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń