niedziela, 17 marca 2013

Idzie wiosna...

www.weheratit.com
Widzę ją nie tylko w wiosennym odcieniu promieni słonecznych i w chłodnym, ale już wiosennym wietrze.

Wiosna idzie przede wszystkim we mnie, w mojej wierze, w moim życiu. Budzę się z letargu, z zimowego snu, z nic-mi-się-nie-chce, z zakotwiczenia  w dawnych lękach. Otwieram się i sama nie mogę uwierzyć, że jestem, jaka jestem. A na to moje samopoczucie składa się wiele czynników, z których najważniejsza jest miłość. :)

Wiosna idzie też w Kościele.
11 lutego i decyzja Benedykta XVI uczynił mnie (i myślę, że nie tylko mnie) zagubioną. Ponieważ jesteśmy tacy, jak się czujemy, ja jestem pokoleniem B XVI, tak jak moja Mama jest pokoleniem JP2. Poczułam się autentycznie samotna i opuszczona. Zabrakło mi Ojca. Nie pisałam o tym tutaj, tylko w swoim pamiętniku, więc może nie było to wyczuwalne w notkach...
Zrozumiałam jeszcze głębiej, czym jest Rok Wiary i... czekałam.
A po czekaniu tym większa radość. :)

Papież Franciszek.

Gdybym miała określić Ojca Świętego jednym słowem, powiedziałabym: jest dobry. Kocha Boga i ludzi- i tym żyje. Będzie wielkim Papieżem- czuję to. [a ja jestem medium, więc, jak czuję, to mam rację ;)] Nie potrzeba dużo opowiadać. Na kanałach informacyjnych znajdziemy historię życia, poglądy, cechy.
Dla mnie papież Franciszek jest Ojcem Świętym, którego wybrał Bóg. Dla Kościoła i dla mnie. Tak, dla mnie. Bo Bóg patrzy na całokształt i jednocześnie jest dla Niego najważniejszy każdy pojedynczy człowiek. I działa dla każdego człowieka. Działa dla mnie.

Jedne z pierwszych słów: pomódlmy się, proszę, módlcie się za mnie. Ujęła mnie pokora i ta prośba. Poczułam moc, radość, wdzięczność...
To był tak, jakby Bóg do mnie mówił, osobiście się zwracał: "Karolinko, kochanie, zacznijmy od początku. Od początku, od modlitwy, od rozmowy ze Mną. Módl się, a Ja Ci dam, o co będziesz prosić. Módl się, a Ja przyprowadzę Cię do Siebie." Poczułam się kochana nieogarniętą, wszechmogącą, największą miłością.
I zrodziło się postanowienie, by żyć modlitwą i słuchać z uwagą nauczania Ojca Świętego.

Aspołeczna, zbuntowana ja. Na uboczu. Nieśmiała i lękliwa.

Wiem, że wolą Bożą jest, aby wydobyć mnie z cienia. Mówił do mnie przez usta kapłana: módl się o poznanie swojej misji, swojego powołania.
A ja? Uciekam, boję się, tak jakby Bóg mi chciał coś odebrać. "Bądź wola Twoja"- nie pierwszy raz w życiu mam trudności ze szczerym wymawianiem tych słów. Staram się zaufać, chcę zaufać.

Idzie wiosna. Czuję to.

2 komentarze:

  1. Wiosna, wiosna, ach to ty! Oby tak dalej... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam wypisać podobieństwa między nami, jakie dostrzegłam w tym poście, ale stwierdziłam, że wyszłoby tego za dużo, siostro. ;)
    Ciesz się, a ja będę się cieszyć razem z Tobą!
    :)

    OdpowiedzUsuń