niedziela, 12 maja 2013

jak dziecko :)

"(...) wierzę Panu Bogu jak dziecko"
Jan Twardowski

Dziś w moim kościele parafialnym była rocznica pierwszej Komunii Świętej. Dzieciaczki, które pamiętałam z tamtego maturalnego roku urosły tak bardzo, że alby sięgają im już tak do połowy łydek. Jak widzę dzieci, na mojej twarzy pojawia się nieodłączny uśmiech. Hehe, i odzywa się macierzyński instynkt. ;) Ale nie o tym chciałam.

Jak można się domyślić w taki dzień, ksiądz skierował homilię do dzieci. Prosta, mądra, uniwersalna. Jak to mówi moja Mama, jeśli jakiś program telewizyjne nadaje się dla dzieci, jest dobrym programem dla każdego. Z kazaniem podobnie. ;)

1. Przyjaźń należy pielęgnować, tak jak należy się opiekować zwierzątkiem (No właśnie, Karolciu, a nie dzwonić tylko z życzeniami z okazji urodzin ;)). Bo gdy zawrzesz przyjaźń, to "jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś".
2. W dniu pierwszej Komunii każdy z nas zawarł przyjaźń z Panem Jezusem, został dopuszczony do PEŁNI Sakramentu Eucharystii.

Po cóż teologiczne rozważania, po cóż nam cała wiedza, świadomość i samoświadomość? Wystarczy wierzyć- jak dziecko.

www.google.pl

5 komentarzy:

  1. Nie do końca się zgodzę. Nasza wiara, wiara chrześcijańska, nie może być ślepa. Sam Chrystus pouczył nas przez swoje Słowo: "Pierwsze przykazanie jest to: Słuchaj, Izraelu! Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest. Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej. (Ewangelia Marka 12, 19 - 30). Jeśli człowiek ma kochać Boga całą swoją istotą, to rozumem także. Inaczej będzie łatwo podatny na manipulacje, zwiedzenia i tym podobne zagrożenia, przede wszystkim duchowe, choć nie tylko. Różne sekty bazują właśnie na tym, że ludzie nie znają Bożego Słowa, za to dążą do tego, aby zaspokoić swoje potrzeby emocjonalne, które są ważne, ale nie można się kierować wyłącznie nimi.
    A i z perspektywy biblijnej nie widzę uzasadnienia dla poglądu, że w Pierwszej Komunii "nawiązujemy przyjaźń z Panem Jezusem". Po pierwsze, w Nowym Testamencie próżno szukać tego obyczaju. Po drugie, oczywiście, Bóg może się posłużyć w swoim działaniu Kościołem/kościołami i ich obyczajami, ale to nie działa na zasadzie magii - coś powiesz, czegoś użyjesz i masz.
    Nie chcę się z Tobą kłócić. Po prostu chcę Ciebie (oraz innych Czytelników) zachęcić do sięgnięcia do źródeł chrześcijańskiej wiary - Pisma Świętego, do czytania, do rozważania i do stosowania się do niego. Bez tego łatwo można popaść w błędne nauki.
    "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany." (1 List do Tymoteusza 3, 16 - 17).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Karolinie nie chodziło o to, żebyśmy byli ślepi i ufni we wszystko, jak dzieci.
      Zresztą, tutaj chodzi o relację z Panem Bogiem, sam Jezus powiedział, że jeśli nie staniemy się jak dzieci, nie wejdziemy do Królestwa Niebieskiego ;)
      Poza tym, Jezus to nasz brat, dlaczego nie mamy mieć z Nim przyjacielskiej relacji? To było kazanie dla dzieci, im wszystko lepiej zrozumieć, kiedy jest wytłumaczone obrazowo.
      My, chrześcijanie opieramy się nie tylko na Piśmie świętym, ale również na Tradycji Kościoła Katolickiego i nauczaniach Doktorów Kościoła.

      Usuń
    2. Ciekawa dyskusja się rozwinęła z tego posta:)
      Co do mszy świętych dziecięcych to ja raczej ich unikam. Każdy wiek ma swoje prawa i każdy wiek czego innego potrzebuje- dzieci potrzebują nauki dostosowanej do swojego wieku, ale dla mnie jest ona zbyt uproszczona. Teraz częściej chodzimy na msze dla dzieci z maluchem, ale wtedy staram się przeczytać po powrocie z kościoła inne kazanie dla dorosłych. Człowiek dorosły musi iść dalej w swojej wierze niż kazania dla dzieci, bo i w swoim życiu ma inne problemy niż dziecko.

      A z tym "przyjacielstwem" z tego co zrozumiałam Zim to jej chodziło o to, że nic nie działa automatycznie. To, że przyjmujemy Komunię, nie oznacza, że stajemy się przyjaciółmi Jezusa, to że przyjmujemy bierzmowanie, nie oznacza, że zostajemy napełnieni Duchem świętym... Bo to najbarrdziej zależy od nas samych. W końcu każdy sakrament można też przyjąć świętokradzko. No i to są właśnie te uproszczenia w kazaniach dla dzieci, których ja nie lubię, ale których pewnie dzieci potrzebują, by wiarę zrozumieć.

      Usuń
  2. Nie spodziewałam się takiej dyskusji ;)

    Może każdemu pasuje, co innego- we mnie więcej dziecka niż dorosłego... i pojmuję wiarę jak dziecko na płaszczyźnie ufności.

    Jak patrzę na dzieci przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej, to w i d z ę , że są przyjaciółmi Boga. I pamiętam z siebie z tych czasów: ufną, pełną wiary. Też mieliśmy podobne kazania. Pamiętam, jak sobie postanawiałam, że "będę pogłębiać przyjaźń z Panem Jezusem, że będę dobrą dziewczynką, będę spełniać dobre uczynki". Jakim byłabym dobrym człowiekiem, gdybym w myśleniu pozostała tamtą dziewczynką. Za każdym razem, gdy wracam do Boga- wracam do dziecięctwa.

    Czy dzieje się to automatycznie... jeśli wierzymy, że otrzymamy to, o co prosimy, otrzymujemy to- dzięki Łasce. Czy to magia? Nie, cud. Całe życie jest cudem- i dzieci to widzą, dorośli już mniej. (Świat Zofii mi się przypomina ;)).

    Samo Pismo Święte byłoby dla mnie powieścią, gdyby nie ufność, która wychodzi z serca.

    Mam nadzieję, że odniosłam się po części do wszystkich wypowiedzi. :) Za herezje przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie, JEŚLI WIERZYMY :) I o to chodzi:) Bez wiary nic się nie stanie. Wspaniale, że masz takie fajne doświadczenia ze swojej pierwszej komunii:) Ja niestety pamiętam tylko prezenty i sukienkę przypaloną żelazkiem, heh :) Mi nikt nie pomógł niestety dojrzeć do swojej pierwszej komunii.
    Oczywiście na płaszczyznie ufności, to masz rację:) Musimy być dziećmi:) Mi bardziej chodziło o to, by nie pozostawać na etapie emocjonalności, tylko wierzyć całym życiem- o tym chyba też Zim pisała:)

    OdpowiedzUsuń