piątek, 24 maja 2013

nie kocham, lecz nienawidzę

Nienawidzę wszystkich koleżanek, które znajdują się przed sesją i chcą skserować notatki :(
I po to, żeby im je dać muszę iść na uczelnię, a mam gorączkę. Nienawidzę siebie za to, że nie umiem odmawiać. Nienawidzę świata, że jest pozbawiony empatii i chce mnie wykorzystać.
Nienawidzę być chora, cała mokra i przejmować się niezaliczonym kolokwium.

Wszystko zaprzysięgło się przeciwko mnie.

3 komentarze:

  1. Spokojnie.
    A na kolezanki rady nie ma. Też się z tym borykam właściwie od początku studiów. Tez nie potrafię odmawiać. Tylko że zaczęłam wprowadzać pewną "kulturę" pożyczania notatek. Pozyczam wtedy, kiedy ktoś ładnie poprosi i tylko wtedy, kiedy ja jestem na uczelni. W pozostałych przypadkach delikwent ma opcje: albo wpaść do mnie do domu a potem wpaśc jeszcze raz żeby zwrócic teksty (wykorzystywana bardzo rzadko, w sytuacjach podbramkowych) albo prosić mnie bardzo, bardzo i obiecywać złote góry, kórych nigdy nie zobaczę - wtedy robię notatkom zdjęcia i przesyłam mailem. :D

    Zdrowiej szybko! Po każdej burzy wychodzi słońce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, znam to... Też się mocno, bardzo mocno zaziębiłam. Ja notatek nie daję, chyba że osobom, które znam jeszcze z licencjatu (ale takich jest niewiele) i działa to w obie strony - one mnie dają, a potem ja im. Bycie chrześcijaninem nie oznacza, że mamy dać się wykorzystywać przez innych.
    Pozdrawiam i życzę zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  3. A najlepiej to nauczyć się wymawiać takie proste, jednosylabowe słowo. Brzmi ono: NIE...

    OdpowiedzUsuń