czwartek, 30 maja 2013

O studiach i notatkach

"Słyszałem, że X ma bardzo dobre notatki...", "czy ktoś ma jakiekolwiek notatki z przedmiotu Y?", "wiadomo, jak było z frekwencją- kto chodził na wykłady?"

Takie pytania rzucone w przestrzeń na portalu czas-zabierającym-i-od-nauki-odciagającym (tak, fejsbuku) muszą podnieść ciśnienie. Szczególnie, że pamiętam wczorajszą rozmowę z X i jego słowa: "Zaczynam czuć się wykorzystywany". Nie dziwię się. Naprawdę się nie dziwię, bo wszystko ma swoje granice.

Bardzo denerwuje mnie, gdy ktoś olewa sobie wykłady, bywając na niesamowitych imprezach i pokątnie śmiejąc się z takich osób jak X, którym się chce, którzy się starają i którzy na te nieszczęsne i mniej ciekawe wykłady uczęszczają. Następnie taka osoba żebrze o notatki i chce wykorzystać dobre serce X.
Jestem za współPRACĄ, a nie lenistwem jednej strony i pracą drugiej. Można się umówić: ja czytam to, Ty tamto, idę na ten wykład, Ty na tamten i wzajemnie dzielić się notatkami. Można się kolegować z kimś i wtedy czasem o coś poprosić. Ale takie wykorzystywanie to jest chamstwo. Bezczelność. W biały dzień.

Staram się dawać notatki tylko bliższym koleżankom, gdy mnie o to poproszą. Czasem sama też pożyczę notatki, zwykle w celu porównania, uzupełnienia. Mam te słynne notatki od X, bo osobiście go poprosiłam, gdy mi opowiadał o przygotowaniach do egzaminu. Nie udostępniam ich. Nie jestem psem ogrodnika, ale uważam, że należy szanować czyjąś pracę, zaangażowanie i wystrzegać się wyręczania, swoistego "wiszenia" na drugich.

A jaka jest Wasza opinia? To normalny precedens w studenckim światku, a ja się niepotrzebnie czepiam? Czy jednak coś w tym jest?

P.S. Dziękuję za rady pod poprzednią notką. Muszę jeszcze przemyśleć sprawę, ale może się zdecyduję na drugi kierunek. Już w tym roku odkryłam, że stypendium jest piekielnie trudną sprawą, więc mogę wystopować i...kombinować, co też począć ze swoim życiem.

5 komentarzy:

  1. Nie jestem z gatunku tych osób, co wściekają się, że ktoś nie daje notatek. Ale i u mnie na kierunku ostatnio wywiązała się ostra dyskusja na ten temat- również na portalu tzw. pożeraczu czasu :D
    Osobiście nie mam problemu, żeby pożyczyć komuś notatki, czasami sama też pożyczam. Ale szczytem chamstwa wg mnie była prośba jednej mojej znajomej, żebym "pożyczyła" jej moją pracę licencjacką, bo ona swojej NIE ZDĄŻYŁA napisać na drugim kierunku. Wkurzyłam się wtedy mocno, muszę przyznać i oczywiście pracy nie "pożyczyłam".

    OdpowiedzUsuń
  2. Co prawda na studiach jeszcze nie jestem, ale też denerwowały mnie podobne sytuacje w szkole. No niestety niektórych rzeczy nie da się uniknąć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem nie mogę być na uczelni z powodów zdrowotnych. Dlatego czasem trzeba skserować notatki. Ale zgadzam się, że są osoby zwyczajnie leniwe, którym najzwyczajniej w świecie nie chce się chodzić na zajęcia - u mnie na roku takich jest co najmniej kilkanaście. Nie rozumiem tego. Po co ci ludzie szli na studia, skoro i tak zamierzali je olewać? Przecież nie każdy musi mieć mgr przed nazwiskiem... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie mnie denerwowały osoby, które nie chodziły na żaden wykład, a potem " żebrały" o notatki. Wiadomo jak ktoś zachorował, czy coś mu wypadło, chętnie się dzieliłam. Ale miałam parę takich koleżanek, które za normalny uważały fakt,że one się bawią a ja latam z rana na wykłady i dzielnie notuję. Przyznaję czasem brakowało mi asertywności i dla własnego spokoju się z nimi dzieliłam. Ale teraz myślę,że to błąd. Studia nie są obowiązkowe. Wolisz się bawić? Nie ma problemu, to Twój wybór.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie to denerwuje. Jestem uważana za taką i siaką, bo chodze na wykłady, żeby wszystko wiedzieć. Ale jak ktoś coś chce to nawet jak tak czy siak uważa to się odezwie. Bolą mnie opinie innych osób. Jeśli chodzi o studia mi się nie studiuje niestety miło. Te studia męczą mnie bardzo pod względem psychicznym, a to dlatego, że bardzo się przejmuję, że nie zdążę, że sobie nie poradzę, że jestem za głupia...Sama siebie sprowadzam na ziemie, w dośc brutalny sposób.

    OdpowiedzUsuń