sobota, 22 czerwca 2013

patronka trudnych spraw

Sw. Rita-  włoska święta, patronka spraw trudnych i beznadziejnych, matek i kobiet każdego stanu, chorych i rannych. Jej wspomnienie liturgiczne wypada 22 maja.

***

Św. Rita chodzi za mną od miesiąca, mniej więcej od dnia jej narodzin do Nieba.

Dwa dni przed jej świętem szłam z kolegą do kościoła na Skałce. Mijaliśmy kościół augustianów i zobaczyłam duży plakat ze św. Ritą, patronką spraw trudnych.

Zapragnęłam cudu i pomyślałam, że pójdę na comiesięczną Mszę- 22 dnia miesiąca- i poproszę w pewnej, wiadomej mi, sprawie. Ale przypomniałam sobie prozaiczną kwestię: mam zajęcia w tym samym czasie. Chyba nawet pisaliśmy w tym dniu jakiś kolokwium.

Nie poszłam, ale mimo to w tym dniu ta święta jakby mi patronowała-  jakoś rozmawialiśmy o egzaminach i ludzie co i rusz mówili, że trzeba się pomodlić do św. Rity. Wcześniej mi się to nie zdarzyło, więc byłam bardzo zaskoczona. Po kilku dniach zapomniałam o całej tej historii. Do dzisiaj.

Dziś rano obudziłam się z wielu snów, słysząc w głowie cytat z Pisma św.: "wstań, weź swoje łoże i chodź" i nagle przypomniała mi się moja święta sprzed miesiąca. Dopiero po jakiejś chwili zdałam sobie sprawę, że dziś jest 22.
I tak, upadająca w wierze ja, stwierdziłam, że św. Rita pragnie mi pomóc i dlatego tak przypomina mi o swojej obecności.

Św. Rito, módl się za nami, proszę Cię w tej mojej intencji, jeśli Ty sama tak za mną chodzisz...

22 komentarze:

  1. To niesamowite, bo Św. Ritę sama "odkryłam" jakiś czas temu. Wiele jej zawdzięczam, wiem, że to dzięki niej tyle spraw przez ten czas się poukładało. Widać, że nie zapomniała o Tobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz zajęła się mną, mówiąc: o, tutaj mamy naprawdę trudny przypadek. :P

      Usuń
    2. Wierzę, że dzięki Niej ten trudny przypadek stanie się niezwykle prosty:)

      Usuń
  2. Karolino, nie chcę Cię obrażać. Ale w Piśmie nie widzę, żeby zmarli ludzie opiekowali się nami. Opiekuje się nami tylko Bóg, jeden w trzech Osobach - Ojciec, Syn i Duch Święty. On nam daje też aniołów, istoty duchowe.
    Widzisz, wiele kościołów przyjęło do swojej teologii elementy filozofii greckiej. W niej ciało było oddzielone od duszy i ducha. Biblia takiego rozdzielenia nie zna, podobnie jak filozofia żydowska. Dlatego narodziła się nauka o czyśćcu, o świętych obcowaniu i o tym, że zaraz po śmierci człowiek idzie do piekła lub do nieba. Ale jeśli tak, to po co jeszcze zmartwychwstanie?
    Wytłumaczę to bardziej obrazowo. Wyobraź sobie tramwaj. Każdy wagon ma pantograf - taki "patyk", który jest na dachu tramwaju. Sam wagon bez prądu nie pojedzie, podobnie sam pantograf czy sam prąd. Dopiero wszystkie złożone w jedną całość mogą pracować.
    I tak jest z nami. Ciało samo w sobie nic nie może, podobnie sama dusza też, albo sam duch. Dlatego umarli nic nie mogą. Jak mówi Biblia, oni znajdują się w stanie spoczynku i czekają na zmartwychwstanie - jedni na Sąd ku zbawieniu, inni ku potępieniu. Rita też odpoczywa, nie może więc wysłuchać żadnych modlitw ani o kogokolwiek się troszczyć.
    Jedyną osobą, która naprawdę może się o Ciebie zatroszczyć, jest Jezus Chrystus. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest. Czy zastanawiałaś się, Karolino, dlaczego Bóg stworzył ludzi w ciele? Dlaczego nie stworzył nas jako istot duchowych? Albo nad tym dlaczego Słowo Boże zapowiada zmartwychwstanie i otrzymanie nowych ciał? Bo wszystkie funkcje: słuch, mowa, myślenie, są w naszym ciele! Ktoś, kto nie ma ciała, nie ma zdolności myśleć, nie może słyszeć ani mówić - dlatego stan śmierci jest nazywany "krainą milczenia".

      Usuń
  3. Alu, nie mam za co się obrażać, ale myślę, że taka dyskusja nie ma sensu.
    Trudno, aby ktoś przyznał, że nie ma racji.

    Jestem katoliczką i tym samym wierzę w "świętych obcowanie". Opieram się nie tylko na Piśmie, lecz na nauczaniu Kościoła, na Tradycji. Tradycja jest aktualizacją Pisma Świętego, jak mówił filozof Newman, który porzucił protestantyzm na rzecz katolicyzmu :)

    Poza tym doświadczam obecności świętych i takie mówienie to jest jak przekonywanie ateistów: Nie widziałem, nie poczułem, nie obliczyłem (a na tym się opieram)- nie masz racji. A Ty mówisz: Nie ma w Piśmie Św. (a na tym się opieram)- nie masz racji.

    Z ciekawości: przypuszczam, że jesteś protestantką. Jakie to wyznanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Bóg zmienia zdanie? czy Bg zmienia świat? Jeśli raz Bóg mówi, że nie ma możliwości kontaktu ze zmarłymi, że zmarli są głusi, ślepi i niemi, to czy potem nagle wszystko zmienia?

      Usuń
  4. Jeśli Cię to interesuję, to najpierw jestem chrześcijanką. Potem protestantką - na końcu należę do Kościoła Chrześcijan Baptystów :)
    Widzisz, Tradycja Tradycją, ale być może wiesz, że Ojcowie Kościoła czasem pisali bardzo mądre rzeczy i zgodne z Pismem - tak mądre, że do dziś można by wysnuwać całkiem ciekawe wnioski. Ale bywali i tacy, którzy pisali takie rzeczy, które w oczach wielu zwyczajnie ośmieszają całe chrześcijaństwo (na przykład twierdzenia Augustyna z Hippony o kobietach). Jak się nie pomylić? I skąd wiadomo, że omylni ludzie, którzy raz piszą tak, a raz tak, mają rację? Poza tym - co mogą dać ludzie, szczególnie zmarli, czego nie może dać żywy Jezus Chrystus?
    A czy wiesz, co jest napisane w ostatniej księdze Pisma? "Co do mnie, to świadczę każdemu, który słucha słów proroctwa tej księgi: Jeżeli ktoś dołoży coś do nich, dołoży mu Bóg plag opisanych w tej księdze; a jeżeli ktoś ujmie coś ze słów tej księgi proroctwa, ujmie Bóg z działu jego z drzewa żywota i ze świętego miasta, opisanych w tej księdze." (Apokalipsa 22, 18 - 19). Dodawanie czegokolwiek do Pisma, czy ujmowanie z niego czegokolwiek, jest niebezpieczne... Warto się nad tym zastanowić.
    Argument, że ktoś przeszedł na katolicyzm z protestantyzmu czy na cokolwiek innego nie jest dobrym argumentem. Równie dobrze można by powiedzieć, że tysiące ludzi przechodzących na islam w Europie nie mogą się mylić.... Albo setki ludzi którzy zostali świadkami Jehowy bądź do ruchu Hare Kryszna.
    OK, z doświadczeniem się nie dyskutuje. Ale czy wiesz, co Bóg powiedział o modlitwach do zmarłych, o zwracaniu się do nich? "Gdy tedy wejdziesz do ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje, nie naucz się czynić obrzydliwości tych ludów; niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej, ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą." (Księga Powtórzonego Prawa 18, 9 - 12). Jest to obrzydliwością dla Boga, nie jest to więc nakaz, który przeminął wraz ze Starym Przymierzem, nie jest to też coś, co jest zmienne kulturowo czy historycznie.
    Pozdrawiam i gorąco zachęcam do lektury Pisma :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miało być: "Bądź przeszli do ruchu Hare Kryszna".

    OdpowiedzUsuń
  6. Kult świętych i wiara w świętych obcowanie to nie jest wzywanie zmarłych.

    Nie zamierzam prześcigiwać się na cytaty z Pisma Św. Może porozmawiaj na jakimś forum? Na pewno znajdziesz ludzi bardziej kompetentnych i chętnych do dyskusji.
    Kiedyś byłam nawet bardziej chętna, szukałam argumentów do takich przeróżnych dyskusji- aż odkryłam jedno: po wymianie argumentów każdy pozostaje przy swoim m.in. też dlatego, że ludzie inaczej postrzegają świat, są różni- no i co innego słyszą w swoich środowiskach. Bóg wie, kto ma rację- to wystarczy. Ale interesujące jest to, że są różne spojrzenia :)

    Nie czuję się kompetentna, nie jestem teologiem, nie jestem Ojcem Kościoła. Dla mnie źródłem interpretacji Pisma Św. jest nauczanie Kościoła Katolickiego. Słucham mądrzejszych od siebie.

    Są pewne różnice między wyznaniami, nie musisz mnie nawracać. Powiedziałabym nawet: nie lubię tego. :P

    Dziękuję za zachętę, czytam :)

    Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, moim celem nie jest nawracanie nikogo, a już tym bardziej nie bitwa na wersety. Przykro mi, że tak to odbierasz. Twój ostatni komentarz pokazuje tylko, że nie chcesz czytać Słowa - dlaczego?
    Wyobraź sobie, że Twoja Mama albo Twój Tata zostawili Ci list. Nie chciałabyś go przeczytać? Pismo, Biblia, jest właśnie takim listem dla ludzi od Pana Boga.
    Moim jedynym celem jest to, aby każdy człowiek osobiście poznał Chrystusa, tak jak ja i tysiące innych ludzi.
    Mam tylko jedno pytanie do Ciebie - kim dla Ciebie jest Jezus Chrystus? Pamiętaj - On jest jedyną osobą, która naprawdę Cię wysłucha i która naprawdę chce się o Ciebie zatroszczyć.
    Czym zatem jest zwracanie się do świętych w rozumieniu katolickim, jak nie modlitwą do zmarłych? I co może dać taka osoba, czego nie może dać Chrystus, który żyje? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozumiem, że czytasz częściej i pewnie znasz Biblię lepiej niż ja ;) A że czytać więcej powinnam, to wiem ;) Tylko, że u mnie się z takim tłumaczeniem nic nie zdziała, ja muszę mieć natchnienie ;)

    Prosimy świętych o modlitwę na takiej zasadzie, jak prosimy przyjaciół. Oni o prostu są przy Chrystusie i wstawiają się za nami. Oczywiście, to Chrystus jest Bogiem, to On jest Prawdą, Drogą i Życiem. Prośba do świętego: módl się za mną nie odbiera czci boskiej należnej Bogu w Trójcy Świętej.

    Mój komentarz pokazuje, że nie chcę dyskutować, bo się boję, że za dużej wiedzy nie mam :P

    P.S. Mam nadzieję, że nie będziesz patrzeć na katolików przez mój pryzmat. Bo ja znam wiele osób- katolików, które dobrze znają Pismo Święte, rozważają je i są bliżej Pana Boga niż ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy przeczytałaś mój pierwszy komentarz? Bez uszu (cielesnych!) nie można słyszeć. Bez ust (cielesnych!) nie można mówić. Bez mózgu (cielesnego!) nie można formułować myśli, ani odbierać żadnych bodźców. Po śmierci człowiek nie może nawet Boga wielbić: "Nie w krainie umarłych bowiem cię wysławiają, nie chwali ciebie śmierć, nie oczekują twojej wierności ci, którzy zstępują do grobu. Żywy, tylko żywy wysławia ciebie, jak ja dzisiaj." (Księga Izajasza 38, 18 - 19). Czy rację ma Słowo Boże, które mówi o braku świadomości i braku możliwości działania zmarłych, czy Kościół katolicki, nauczający o "świętych"? Nasza dusza nie jest dolna do egzystencji poza ciałem i nie ma żadnego niematerialnego nieba, gdzie spędzimy wieczność. Bóg zapowiada zmartwychwstanie ciał, bo tylko w ciałach możemy żyć. Wszystkie nasze funkcje są związane z ciałami. Dusza nie słyszy, nie widzi, nie mówi i nie myśli!

      Usuń
    2. A przede wszystkim - potrzeba czytania Pisma Świętego. Jak napisał Hieronim ze Strydonu, czczony przez was jako "święty": "Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa." To jest podstawa. Moja dobra (naprawdę!) rada przy tym: nie patrz na to, jak Kościół katolicki wykłada Pismo Święte, lecz raczej proś Boga o zrozumienie tego, co czytasz - możesz być zaskoczona tym, co On ci zacznie pokazywać. Mój zaprzyjaźniony Pastor zawsze radzi, by lekturę Biblii zacząć każdorazowo od modlitwy - i ma to sens. Gdy będziesz się oglądać na czyjeś interpretacje, możesz się stać ich ofiarą - ktoś ci będzie mówił jak masz wierzyć i jak masz rozumieć, tu może być pułapka.

      Słuchanie ludzi, którzy mają wiedzę i są dojrzalsi w wierze jest słuszne, ale oni powinni być tylko drogowskazami, przewodnikami, którzy pomagają szukać prawdy i zrozumienia, a nie dawać gotowe materiały z własnymi wnioskami i mówić: to jest prawda! Czy wiesz, że Bóg cię wyposaża we wszystko, czego potrzebujesz, by poznawać Słowo Boże? Nie mów: są "mądrzejsi ode mnie", lecz sama szukaj! Nie patrząc na swoje słabości... Wiesz, Jezus na apostołów wybrał nie uczonych filozofów, lecz głównie prostych rybaków. To później ludzie powymyślali, że trzeba kończyć jakieś szkoły, mieć dyplom ze studiów, ordynację lub "święcenia", później zrobić jakiś doktorat i wreszcie zostać mądrym profesorem, a będzie można "mieć autorytet". A ja radzę: nie patrz na "autorytety", bo ludzie cię mogą zwodzić - w po prostu pójdź do Szkoły Jezusa. ;P

      Nie przekonuję cię, byś koniecznie zrywała z katolicyzmem, bo każdy ma swoją drogę i każdego Bóg może inaczej prowadzić. Mam wielu przyjaciół katolików i widzę, że szczerze kochają Boga i czytają Biblię. OK. Możemy się nie zgadzać, ale nie potępiamy się... :P Chodzi o to, by żyć według Pisma Świętego i według niego formować swą wiarę. :)

      Usuń
  9. Popieram to, co napisał Mathetes :)
    Karolino, wbrew temu, co mówią o nas czasem media, nie jesteśmy sektą żyjącą na Księżycu. Żyjemy w katolickim kraju (co z tego, że 8 na 10 polskich katolików to tak naprawdę katolicy nominalni...), ja też mam znajomych, którzy są katolikami.
    Nie chodzi mi o żadne dyskusje, tylko o oparcie się na Słowie. Są różni ludzie, jedni mądrzejsi, inni mniej mądrzy. Pismo jest zrozumiałe nawet dla prostaczków, dlatego sięgnij po nie i proś Boga o zrozumienie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze co do kwestii bycia "żywym" po cielesnej śmierci, w czasie oczekiwania na zmartwychwstanie. Kiedyś też uważałam, że wszyscy idziemy po śmierci albo do piekła, albo do nieba. Tylko zadałam sobie jedno pytanie - po co zmartwychwstanie, po co Sąd, skoro już wiadomo, kto jest w niebie, a kto w piekle? Bóg byłby w takim wydaniu okrutnym sadystą, który wsadzałby ludzi do piekła, wyciągałby ich stamtąd po to, by ich osądzić i z powrotem oni by tam poszli. Nic dziwnego, że taka nauka odstrasza wielu ludzi od chrześcijaństwa... Sęk w tym, że tego typu nauczanie nie ma racji bytu w świetle Biblii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, w ogóle tego nie umiem zrozumieć. Piszę bloga o moich uczuciach i pisałam o chodzącej za mną myśli o św. Ricie, a spotykam się z reakcją jakbym zapraszała do dyskusji o kulcie świętych w odłamach wyznań chrześcijańskich. Może kiedyś pod notką, w której wspomnę o Bogu znajdzie się jakiś ateista? ^^
    (to nie jest ironia ani złośliwość, tylko moje poczucie humoru)

    Smutne jest, że choć nie chcę dyskutować, przyjęłam do wiadomości, że są ludzie, którzy uważają inaczej, to i tak chcecie dalej atakować mój Kościół, moją wiarę, to, czy czytam Pismo Św. i czy dobrze je rozumiem. Na tym polega chrześcijaństwo?

    Przykro mi, że uważacie, że nauczanie Kościoła Katolickiego jest sprzeczne z Biblią, że nie wierzycie w działanie Ducha Świętego w Kościele.

    Dwa pytania do przemyślenia.
    1) W którym miejscu w Piśmie Świętym jest napisane, że Biblia jest JEDYNYM autorytetem?
    2) Co do Tradycji, proszę Cię Alu i Mathetes o przemyślenie tego fragmentu: "Przeto, bracia, trwajcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o której zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu" (2 Tes 2, 15)

    Ale nad wszystkimi kwestiami doktrynalnymi jest miłość i ona jest pierwszym przykazaniem :)

    Nie chciałam tej rozmowy, bo ja biorę więcej na ufność, na odczucie obecności, a nie teologiczne rozważania. Oj, dobrze, że jestem katoliczką, bo kompletnie nie odnalazłabym się w protestantyzmie.

    Niech Bóg Wam błogosławi i pozwoli odnaleźć Go w swoim Słowie, bo ja nie mam monopolu na prawdę, tylko On. Będę się za Was modlić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież nikt nie atakuje Kościoła katolickiego - stwierdzenie, że coś jest nie tak w nauczaniu, nie jest atakiem. Czy jeśli Kościół katolicki zwraca uwagę, że ktoś coś złego mówi lub czyni, jest to oznaką agresji ze strony Kościoła katolickiego? Patrząc w ten sposób na to, co ci przedstawiamy, musisz sama przyznać, że Kościół katolicki na co dzień atakuje innych. :)

      Wierzymy w działanie Ducha Świętego w Kościele, ale Duch Święty nie może prowadzić w inną stronę, niż Słowo Boże! Nie może być tak, że Słowo Boże mówi jedno, a Duch Święty" drugie. Jeśli Słowo Boże mówi, że zmarli nie mają świadomości to nie mają świadomości - tak Bóg nas skonstruował, że nie możemy funkcjonować poza ciałami. Tak samo - jeśli Słowo Boże zabrania czynienia wizerunków kultycznych, to Duch Święty tego nie podważa. Problem w tym, że to ludzie często wymyślają różne rzeczy, a potem mówią, że "to Duch Święty". ten problem nie dotyczy tylko katolicyzmu - w protestantyzmie mamy ten sam problem, tylko inaczej "ułożony", też są nadużycia, chociaż w innej dziedzinie...

      Co do twojego pierwszego pytania. Mamy powiedziane: "(14) Ja dałem im słowo twoje, a świat ich znienawidził, ponieważ nie są ze świata, jak Ja nie jestem ze świata. (15) Nie proszę, abyś ich wziął ze świata, lecz abyś ich zachował od złego. (16) Nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. (17) Poświęć ich w prawdzie twojej; słowo twoje jest prawdą." (Ewangelia Jana 17, 14 - 17) Prawdą jest tylko to, co mamy w Piśmie Świętym, a tylko to, co jest prawdą, może być autorytetem. Kościół katolicki powołuje się na swoją "świętą tradycję", która jest w gruncie rzeczy zbiorem nauk sformułowanych w przeciągu stuleci. Kolejni ludzie wprowadzali różne swoje idee, a żeby przydać im wagi twierdzili, że "od najdawniejszych czasów". Rzecz w tym, że historycy obalają owo "od najdawniejszych czasów" - można bardzo precyzyjnie podać kiedy dane nauki i praktyki się pojawiały. Jeśli przyjmować jakieś inne autorytety to w gruncie rzeczy tak samo można przyjąć "Księgę Mormona", pisma Ellen G. White i pisma Świadków Jehowy. Nie próbuję w tym momencie porównać Kościoła katolickiego z sektami, ale mechanizm jest ten sam: "nowe objawienie" które są zrównywane w autorytecie z Biblią.

      Co do 2 Tes 2, 15 - jeszcze byś musiała dowieść, że chodzi o to, co katolicy nazywają "świętą tradycją" :P a tego nie jesteś w stanie uczynić. Bo tego nawet najwięksi teolodzy katoliccy nie potrafią udowodnić. :) "Tradycja" w tym zdaniu to nic innego, jak prawdy wiary - czyli przekazane słowa Jezusa, przekazane Słowo Boże.

      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  12. Cóż, tradycja tradycji nierówna. Różne są tradycje. Też nie do końca jest prawdą, że kościoły protestanckie nie mają żadnej tradycji. Bo mają. Jedni np. uważają, że nabożeństwa mają odbywać się w ciszy i spokoju, inni że można wtedy tańczyć. Ale na katolikach czy protestantach świat się nie kończy. Prawosławni na przykład uważają, że tylko oni mają pełnię tradycji apostolskiej...
    To jest raz. Po drugie, zacytowany przez Ciebie fragment z 2 Listu do Tesaloniczan brzmi nieco inaczej w innych przekładach: "Przeto, bracia, trwajcie niewzruszenie i trzymajcie się przekazanej nauki, której nauczyliście się czy to przez mowę, czy przez list nasz." (Biblia Warszawska), "Przeto, bracia, nie dajcie się zachwiać, trzymajcie się mocno pouczeń, które przekazaliśmy wam bądź ustnie, bądź za pośrednictwem naszego listu." (Biblia Warszawsko-Praska - nawiasem mówiąc całkiem niezły przekład katolicki! :) ), "Przetoż, bracia! stójcie, a trzymajcie się nauki podanej, którejście się nauczyli lub przez mowę, lub przez list nasz." (Biblia Gdańska - przekład protestancki z XVII wieku). We wszystkich, poza Tysiąclatką, jest "nauka", a nie "tradycja". Musiałabym jeszcze sprawdzić grecki oryginał, ale nie chce mi się w tej chwili sięgać do konkordancji :)
    Widzisz, gdyby Pismo nie było JEDYNYM autorytetem w sprawach wiary, to co by nim było? Koran? Księga Mormona? Tradycja, która się zmienia i którą tworzyli i tworzą omylni ludzie?
    Ja rozumiem Twoje uczucia, ale warto nie polegać wyłącznie na nich. Uczucia są zmienne, jak wiatr.
    Nie chcę ani ja, ani Mathetes (jak sądzę, prawda braciszku? :) ), przeciągać Ciebie na czyjąkolwiek stronę.
    I ja Tobie też życzę Bożego błogosławieństwa :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. To jest tak, jak kiedyś powiedział pewien mój znajomy pastor: "Mi nie zależy na tym, aby jak najwięcej ludzi przyszło do mojego Kościoła, ale na tym, by ci, którzy chodzą do kościoła, zaczęli się zastanawiać nad tym dlaczego to robią" i - w domyśle - sięgali po Biblię i poszukiwali prawdy w Słowie Bożym. :)

      Do przytoczonych przez Ciebie tłumaczeń dodałbym "klasyka" katolickiego, ks. Wujka: "Tak więc, bracia, stójcie, a trzymajcie się podań, których się nauczyliście, czy to przez mowę, czy przez list nasz." Podobnie w sławnej Biblii Królowej Zofii: "A także bracia stoycie, a trzymaycie podania, ktorycheście się nauczyli bądź przez mowe, chcia przez list nasz."

      Usuń
    2. Jeszcze jedno. Tak samo przekazuje Biblia Poznańska, która jest uważana za najwierniejszy przekład katolicki: "Trwajcie więc, bracia, niewzruszenie w nauce, którą otrzymaliście czy przez ustne nauczanie, czy to przez nasz list."

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń