czwartek, 18 lipca 2013

likwidacja huśtawek

Pamiętacie tamte huśtawki?...
www.google.pl

Należą już do wspomnień. W mojej okolicy zlikwidowano wszystkie stare place zabaw z metalowymi huśtawkami. Zadecydowały względy bezpieczeństwa.

Idąc do sklepu przeszłam koło dawnych placów zabaw, huśtawek, na których się bawiłam. Zawsze było tam pełno dzieci, były nawet kolejki. ;) Teraz cisza. Nie ma dzieci, nie ma huśtawek, dziwne, że jeszcze piaskownice pozostały. Zastanowiło mnie to i poszperałam szukając informacji, czemuż to zlikwidowano place zabaw.

Otóż, nie spełniały one norm unijnych*- nie ta nawierzchnia, nie ten materiał i nie wiadomo, co jeszcze. Normy spełniają tylko te piekielnie drogie place zabaw wykonywane przez niemieckie firmy. Spółdzielni nie stać, więc najłatwiej zlikwidować, rozebrać, zasiać trawę.

I później dziwimy się, że dzieci spędzają czas przed komputerami. Co one mają robić na podwórku, jak de facto podwórka nie mają.

www.google.pl
*Niby te normy miały być dla bezpieczeństwa, wiadomo, rozpędzona ciężka, metalowa huśtawka może zabić dziecko. Ale przecież wystarczy powiedzieć dziecku, by nie podchodziło... Nie pamiętam, aby komuś cokolwiek się stało- a spędziłam wiele lat, bawiąc się na osiedlowych podwórkach.

5 komentarzy:

  1. A bo teraz, pani dzieju, histeria zapanowała i wszystko co powstało plus minus 20 lat temu lub dawniej jest be. Bo powstało plus minus 20 lat temu lub więcej i tylko dlatego. Tak samo jak zlikwidowano ośmioklasową podstawówkę i możliwości wyboru zawodówki lub liceum, przez co mamy na studiach ludzi, którzy zwyczajnie na studia się nie nadają. Tak samo polikwidowano całą masę przedszkoli, bo "niż demograficzny", który jest traktowany jako zło konieczne, a nie szansa, którą można wykorzystać. Ciekawe jest to, że podobne poglądy wygłasza mnóstwo pedagogów, w tym moja pani promotor, która też uważa, że właśnie należy wykorzystywać tą szansę, jaką jest niż, a nie likwidować wszystkiego co się da.
    Tak samo zlikwidowano całą masę zakładów pracy, ale o tym chyba nie muszę pisać.
    Huśtawki to naprawdę maleńki pikuś przy tym wszystkim, co się likwiduje lub zlikwidowało. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jest pełno takich absurdów...
      Zgadzam się całkowicie, mi się podobał system przed reformą, a do likwidacji szkół i przedszkoli to nie mam słów. Mama P. pracuje w takiej małej wiejskiej szkole i ciągle obawiamy się jej likwidacji. :/

      Hehe, huśtawki to taki symbol ^^

      Usuń
  2. Ja wychowałam się na wsi i miałam swoją własną huśtawkę, która wisiała na jabłoni :)
    Żadne unijne normy nie były nam straszne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tak jak i pasikonik wychowałam się na wsi, więc swoboda przy zabawie była dużo większa niż w mieście między blokami. Miałam jednak okazję być w mieście na wakacjach jako dziecko i pamiętam te tłumy dzieci przy placu zabaw. Jednak nie ukrywam, że przy tym wszystkim najlepszą zabawą było to co przyniosła dziecku wyobraźnia. Tej niestety brakuje dzisiejszym dzieciom przez między innymi nowe technologie. Klimat dzieciństwa zawsze ma w sobie to coś:)

    OdpowiedzUsuń