środa, 28 sierpnia 2013

plany a rzeczywistość

Lubię gromadzić. Mam dziesiątki teczek z "pamiątkami", czyli biletami do muzeów, na pociąg i wystawy, zaproszeniami na urodziny, szkolnymi wypracowaniami, znaczkami, kopertami, pocztówkami i kopertami. Czasem je przeglądam w celu zmniejszenia ich objętości, lecz kończy się na wspominaniu.

Dziś znalazłam kilka kartek zapisanych planami na nowy rok szkolny. Po piśmie poznaje, że było to gimnazjum. I wiecie co? Plany są genialne. Idealnie opracowane, rozpisane na godziny z uwzględnieniem czasu na odpoczynek ("na 30 minut pracy przypada 10 minut odpoczynku"), sen (9-10 godzin), posiłki, kąpiel, modlitwę, ruch na dworze, naukę angielskiego.
Imponujące. I... całkowicie niezrealizowane. Celem miał być dzień wolny (niedziela), niesiedzenie po nocach, więcej czasu dla siebie i na własny rozwój. Skończyło się- jak zawsze. Lenienie się, czytanie książek popołudniami i nerwowe odrabianie zadań, rozpoczynane po 21.

Może plany były zbyt idealne? Albo ja nie mam silnej woli? W każdym razie nie spędziłam ani jednego dnia według swojego "harmonogramu." Chyba nie było mi to aż tak potrzebne. Teraz jestem ostrożniejsza w planach, wyznaczam absolutne minimum i cel. Muszę wiedzieć, po co się staram, jaki to ma związek z moimi marzeniami.
 
Opracowałam sobie 3 pytania:
1) czego chcę?
2) jak to osiągnąć?
3) kiedy będę nad tym pracować?

I powiem Wam, że odpowiedź na te pytania nie jest wcale tak łatwa, jakby się wydawało. 


15 komentarzy:

  1. Powiem tak, plany planami, a rzeczywistość czasem skrzeczy... Na przykład, człowiek zachoruje - i co wtedy?
    Niedawno rozmawiałam z moją mamą o pomyśle posyłania 6-latków do szkół i doszłam do wniosku, że dzieciństwo trwa naprawdę bardzo krótko. A młodość szybko mija, ja np. pamiętam jakby to było wczoraj, jak zaczynałam studia... A już niebawem będę kończyć II stopnia. I jak to ujęła pewna pani na jednym forum - potem zmarszczki, łamanie w kościach i robienie pod siebie. Niestety...
    Dlatego najlepiej wszystko oddać Bogu. Wszystkie plany. Wiem, że to trudne, bo to wymaga zaufania. Ale ilekroć próbowałam sama coś robić i planować, to nic z tego nie wychodziło i owoce były opłakane. A z Bogiem - mogę wiele... Gdyby nie On, to bym była pewnie już w grobie albo w psychiatryku.
    Przepraszam za to rozpisanie się :)
    Pozdrawiam z Bośni i Hercegowiny :)
    PS: Masz ładną szatę graficzną, tylko jakbyś mogła ciut powiększyć czcionkę, bo źle się czyta...
    Pozdrawiam raz jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nie zawsze się da. Nie mówiąc już o moim słomianym zapale. ;)

      Co do 6-latków, to jestem przeciwniczką, ja bym jak najbardziej wydłużyła dzieciom dzieciństwo, bo a) przed 8 rokiem życia częściej chorują, maja słabszą odporność, b) wiele się nie nauczą- do liceum najwięcej uczyłam się, poszerzając własne zainteresowania w domu niż w szkole, dzięki której zapamiętałam kilka zdań z notatki.

      "Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie, ale ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga." :D

      Dziękuję za pozdrowienia :)

      P.S. Powiększyłam.;)

      Usuń
    2. Zim czy aby czasem nie jesteś w Medugorje?:) To taka pierwsza myśl:)

      Usuń
    3. Nie, jestem w ogóle w innej części tego kraju :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pozwolisz, albo i nie, ale podkradnę od Ciebie te trzy pytania i też je sobie zadam bo od dłuższego czasu nie mogę znaleźć planu dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. K., Antoni Kot- mam nadzieję, że pytania się przydadzą i pomogą w planowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nigdy nie byłam wielką fanką harmonogramów, planowania i tego typu atrakcji:) Ale zawsze podobało mi się u innych to zapisywanie godzin, spotkać, zajęć w pięknych notatnikach:) Rzeczywistość jest okrutna, bo rzadko kiedy pozwala nam na zrobienie czegoś co zaplanowaliśmy. no oczywiście wyjątkiem są przyjemności, np. zakupy:) A jak przychodzą obowiązki to ciężko, oj ciężko:)

    P.S. Ładna szata graficzna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to mam chyba w genach tzw. słomiany zapał. Od kiedy pamiętam, zapisywałam skrupulatnie plany, zawsze bardzo ambitne, ustalałam, co i kiedy. Wychodziło mi- nie powiem, że nigdy, ale rzadko. pamiętam, że w jedne wakacje "podstawówkowe" dzień w dzień o tej samej godzinie uczyłam się niemieckiego. 9.00- 10.00, później wolne, powtórka słówek wieczorem (kilka minut). Byłam dumna, bo choć teraz już niewiele pamiętam, to przydało mi się w gimnazjum, gdzie miałam niemiecki.
      Ale generalnie, nie udawało mi się. Największa plamę dałam w liceum, gdy planowałam przez wakacje przeczytać jedną książkę (wcale nie grubą- jakieś 400 stron) na olimpiadę z historii. Przeczytałam z 30 stron i stwierdziłam, że nie idę na olimpiadę. Teraz czytam o wiele grubsze i nie mogę się nadziwić mojemu lenistwu. ^^
      A najlepsze są plany pt.: później, później xD

      P.S. Dzięki, postaram się jakiś czas nie zmieniać- pomimo swojego niezdecydowania ;)

      Usuń
  5. Ja miałam plany treningowe na całe wakacje. I tyle z nich wyszło, że 1,5kg przytyłam :P Jestem z gatunku tych w wiecznym niedoczasie i na ostatnią chwilę. Powoli zaczynam to oswajać i nawet lubić, dojrzewam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze to rozumiem. Może ja też powinnam polubić swój słomiany zapał? ;) Na razie walczę i pogodzić się nie umiem ;)

      Usuń
    2. Słomiany zapał to osobna sprawa :D Ale wydaje mi się, że wszystko można oswoić. Ja kiedyś ze sobą walczyłam, próbowałam robić wszystko wcześniej i nic mi nie wychodziło, czym strasznie się stresowałam. Dziś na maksa korzystam z wolności, a w ostatnią noc zaiwaniam :P Czasem bez poczucia winy :)

      Usuń
    3. Zastanowię się nad tym oswajaniem, może to nie jest zły pomysł. Miałabym mniej stresu. ;)

      Usuń
  6. Mam takie samo pudełeczko, takie samo. Boję się tam zaglądać bo chyba boję się uświadomić sobie,że to było, minęło i nie wróci... A tyle sobie obiecywałam, miałam tyle planów i marzeń....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie zawsze wszystko układa się tak, jak sobie wymarzyliśmy. Ale lubię się czasem pośmiać ze swojej naiwności ;)

      Usuń