piątek, 13 września 2013

dzień do kitu

Mam zły dzień, bardzo zły.

Pojechałam do Krakowa w celu załatwienia paru spraw, oczywiście ze wszystkim średnio wyszło i mam teraz średni humor. Mało kiedy coś mi się udaje.
Mój wujek opowiadał wczoraj o synu znajomych, jak to studiuje na politechnice, jest najlepszy na roku, dużo się uczy, udziela, płaci mało za mieszkania, bo wszystko potrafi załatwić. Co i rusz słucham o takich osobach. Medycyna, stomatologia, politechnika, same sukcesy i pełno zainteresowań- to dzieci znajomych i rodziny.
Jestem jakaś wybrakowana. Tylko, co poradzę na moje zamiłowania humanistyczne połączone wraz z ogólnym nieogarnięciem? Zawodzę rodzinę na całej linii. Wiem to.

Nawet K. widzi moje nieogarnięcie. Co Ty zawsze taka zakochana? Ludzi nie widzisz? Nowego sklepu nie widzisz? I nie słyszałaś o tym i owym? To przecież ja, znasz mnie.
A jak mi wszystko leci z rąk! Kelnerką bym była znakomitą- zupę zawsze rozleję, widelec mi spadnie- koniec świata normalnie. Często odczuwam jakbym była senna albo działała w śnie. Nie widzę dokładnie wszystkiego, poruszam się we mgle, nie mogę sobie poradzić. Czasem myślę, że to jakaś choroba...

Nie ogarniam. Nigdy nie ogarniałam. Boję się życia, bardzo. Szybko ulatuje czas młodości- i tak wiele przejdzie mi koło nosa, ale teksty "zmobilizuj się"- chyba nie są dla mnie. Ciężko mi być sobą. Nie lubię ciała, czuję się w nim uwięziona. (Patrzę do lustra i widzę całkiem ładną dziewczynę- więc to nie kompleksy!). Jestem niekonsekwentna i mam słomiany zapał. Czuję się mało lubiana i mało potrzebna. Nic dziwnego, że nie umiem zadbać o relacje. W ogóle mało umiem.

A niby mam wszystko.
(tak, mam też łzy w oczach, głupia ja)

(i przepraszam za to smęcenie, ale czasem nie mogę już...)

31 komentarzy:

  1. Niedawno też miałam takie myśli (również humanistka - a może niekoniecznie? trudno powiedzieć...). Ale parę dni temu weszłam na pewne forum, dotyczące problemów z nerwami. I wyobraź sobie, że wielu z tych, których uważamy za "zaradnych", radzących sobie ze wszystkim, genialnych, praktycznych - cierpi z powodu zaburzeń nerwowych, depresji i tak dalej. Dlaczego? Ano dlatego właśnie, że są tacy "zaradni, samodzielni, praktyczni" - od nich dużo się wymaga. Wyścig szczurów i tyle... Po tym co przeczytałam, przestałam mieć tego typu myśli.
    A poza tym odkryłam, że często to szatan chce nas zdołować poprzez takie kompleksy - po to, żeby użalać się nad sobą i na tym tracić czas, a nie poświęcać go relacji z Bogiem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ze mnie ma łatwą ofiarę- nic tyko się dołuję i użalam się nad sobą.
      Zaburzenia to i tak mam (lękowe) i nawet skierowanie na terapię (dostałam w 2 lo), ale nie chciałam iść.

      Usuń
  2. To Twoja notka. Tylko dlaczego piszesz o mnie?! Jak dobrze, że nie jestem sama z takimi odczuciami! I to działanie we mgle, we śnie - no istna ja! Niby jestem, ale jakby za szkłem. Jakby wszystko działo się poza mną. Niby to moje życie, ale czuję się obok, tylko widzem. I też lubię Kaczmarskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to! Istnienie jakby za szkłem. Też myślałam, że jestem sama- teraz mi raźniej :) Dziękuję :) :) :)

      A ta piosenka to w ogóle jest dla mnie szczególna. Jak usłyszałam ją pierwszy raz, to nie mogłam uwierzyć- bo to były niemal w słowo w słowo moje myśli. Podobnie czułam, gdy pierwszy raz (było to wcześniej) zobaczyłam obraz.

      Usuń
    2. Obraz znałam, ale nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia. Co innego utwory Kaczmarskiego. Jego głos, teksty, interpretacja... powalają.

      Usuń
  3. Tego typu zaburzenia to już choroba cywilizacyjna i nie ma się czego wstydzić. Taka sama choroba jak cukrzyca, jak gruźlica czy jak wrzody żołądka.
    "Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały." (List do Filipian 4, 8).
    Jeśli chcesz, mogę się modlić o Ciebie... Także o uzdrowienie i o pociechę.
    I pamiętaj, że każdy ma inne zdolności. Jedni dobrze piszą wiersze, inni są dobrymi lekarzami, a jeszcze inni dobrze gotują. Jakby wyglądał świat, gdyby każdy robił to samo? Nie dość, że byłoby nudno, to jeszcze daleko byśmy nie zajechali jako cywilizacja... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę. Bardzo potrzebuję modlitwy.

      A można nie mieć żadnych zdolności?

      Usuń
    2. Na pewno masz jakieś zdolności :) Teraz masz doła, więc nie oceniasz tego obiektywnie. A zdolności masz choćby w pisaniu bloga i piszę to poważnie.
      Bardzo gorąco Ci polecam książkę "Uzdrowienie zranionych uczuć". Mnie pomogła zrozumieć wiele rzeczy. Jeśli jesteś w Krakowie, to ona jest dostępna w bibliotece przy ulicy Rajskiej. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Teraz nie jestem, ale pożyczę w październiku. Dzięki za podpowiedź :)

      Usuń
  4. Wiesz, Karolino, może pamiętasz jeszcze moje wpisy, jak się dołowałam, że ja to dopiero jestem wybrakowana: zaczęłam studia drugiego stopnia, nie skończyłam ich, nie poszłam do pracy, nie mam doświadczenia zawodowego, za to mam dziecko i zero planów na życie. I jestem niezorganizowana i marnuję mnóstwo czasu na rzeczy niepotrzebne. I nie umiem niczego załatwić.I jeszcze wiele, wiele innych rzeczy by się znalazło. Także nie jesteś sama:* A moja siostra i jej narzeczony robią doktoraty, tak dla porównania;)
    ALE bardzo ważne jest to co Zim napisała.Tak działa szatan. A Bóg przeciez wie nawet ile mamy włosów na głowie;) I właśnie takimi nas stworzył. Nieogarnionymi. Po to, by był na świecie też ktoś, kto spojrzy na świat w inny sposób, z Bożej perspektywy.
    Głowa do góry:) Ostatni będą pierwszymi, a to najmniejsze jest najbardziej znaczące w oczach Boga. I nie dajmy sobie wmówić,że jest inaczej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Zwłaszcza za przedostatnie zdanie. :)

      Usuń
    2. "Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym"... Ot, Boża logika:)

      Usuń
  5. 1. Świat jest tak cholernie niesprawiedliwy, że nie zdziwię się, jeśli niedługo wybuchnie wojna. Tak mi się przypomniało: alianci zamordowali 2 miliony cywili - czemu o tym się nie mówi? Ani, kapitalizm.
    2. Dopiero jestem na praktykach, język polski, podstawówka(Tu bym chciała zostać).

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy ma gorsze dni czy okresy. Nie jest tak, że jesteś do niczego bo Pan Bóg Cię taką stworzył i przeznaczył dla Ciebie inne zadanie niż dla tych wszystkich innych. Także głowa do góry i więcej optymizmu :* (i nie myśl, że mi to tak łatwo powiedzieć, bo nie wiem jak to jest-też tak czasem mam, ale z zamartwiania się jeszcze nic dobrego nie wyszło:*)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mam ten gorszy okres. Powinnam chyba ufać, że On wie co robi, ale z zaufaniem to u mnie kiepsko.

      Usuń
  7. Masz mnóstwo umiejętności i pozytywnych cech, ale ukrywasz je, mówiąc, że jesteś do niczego. Musisz uwierzyć w siebie, a wtedy inni uwierzę w Ciebie i zobaczą jaka jesteś wspaniała. Ja byłam taka sama jak Ty, ale w pewnym momencie uświadomiłam sobie,że moje zadręczanie się nie przynosi żadnych korzyści. Każdy z nas jest wartościowy na swój własny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę szukać tych pozytywnych cech :)

      Usuń
  8. Skąd ja to znam, ale porównywanie z innymi nic nie da.
    Pokochaj samą siebie.
    Co dzisiaj zrobiłaś tak TYLKO dla siebie? Weź ciepłą kąpiel z bąbelkami, poczytaj książkę, zrób sobie maseczkę, pomaluj paznokcie, wypij pyszną kawę, zjedz dobre ciacho...
    Wiem, że brzmi to trochę infantylnie, ale kiedyś, razem z moją przyjaciółką znajdowałyśmy pół godziny dla siebie i pisałyśmy sobie smsy w ciągu dni o tym, co teraz dobrego dla siebie robimy :)
    I powiem Ci, że są efekty... ;) Trzeba czuć się dobrze samą ze sobą, chociaż nie jest to łatwe.

    Ściskam Cię bardzo mocno!
    I nie jesteś nieogarnięta, co najwyżej (jak to mówi mój A.) jesteś roztargniona :)
    A to akurat, moim zdaniem, jest urocze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że całkiem sporo robię dla siebie. Choćby ten blog :) Nie wiem, czy to nie działa tylko na chwilę, ale spróbuję.

      No dobrze, będę myśleć o sobie jako o uroczo roztargnionej. ;)

      Usuń
  9. Nie warto porównywać się z innymi i słuchać tego, gdy inni nas porównują do kogoś. Każdy z nas jest inny i każdy z nas jest wartościową osobą. Nie ma ludzi gorszych i lepszych, wszyscy jesteśmy równi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi się nie porównywać. Szczególnie, gdy widzę zawiedzione twarze bliskich.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że po pierwsze to Ty powinnaś się dobrze czuć ze sobą i robić to, czego chcesz. Trudno mi powiedzieć coś więcej. Ja nigdy nie odczułam, żebym zawodziła moją rodzinę. Niektóre moje decyzje było im pewnie ciężko zaakceptować (wyprowadzka z domu i to że nie pójdę na magisterkę teraz), ale nigdy nie dali mi odczuć tego, że w jakiś sposób nie spełniam ich założeń.

      Usuń
    3. Ja niestety nie spełniam. :(

      Chyba muszę się mniej przejmować moją rodziną.

      Usuń
  10. Nie słuchaj stereotypowe gadki innych - to, że ktoś z politechniki to niby lepszy? Ważniejsze jest to, abyś robiła to co CHCESZ, sprawa Ci radość, a nie zmuszała się do danego zawodu tylko dlatego, aby ludzie mieli o czym mówić i podziwiać.. na dłuższą metę to nie ma sensu. Bliscy powinni skupić się na TWOIM szczęściu, a nie własnym.. jeżeli tego nie robią, są egoistami, skupieni tylko na sobie.

    Uwierz w siebie, nadaj sens swojemu życiu, nie marnuj czasu. Młodość już nigdy nie wróci.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakbym widziała siebie w tym wszystkim co piszesz, też mam wrażenie, że jestem wybrakowana, bo inni to albo prawo albo polibuda, a ja co Stosunki międzynarodowe. Ja już przyzwyczaiłam się do mówienia opłotkami, że chciałabym zajmować się dziennikarstwem. Też tak mam że czuję się gorsza, także witam w klubie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdy czytałam, czułam się jakbym wróciła parę lat wstecz. Byłam taka, tak się czułam. Wolałam zamknąć się w 4 ścianach i tylko płakać. Jednak rozumiałam, że daleko tak nie zajdę. Musisz uwierzyć w siebie, przestać porównywać do innych i być taka jak oni, i robić wszystko by ich zadowolić. Przeszłam zbyt wiele złego w swoim życiu więc wiem co mówię, lecz o tym nie chcę już wspominać, to minęło.
    Nikt nie powiedział, że życie jest łatwe, nadal nie raz czuję się jak, brzydko mówiąc śmieć ale to nie koniec świata. Kiedyś powiedziałam dość, "pokarzę wam że jestem lepsza od was". Taka właśnie jesteś - lepsza, jesteś inna, wyjątkowa, nie możesz myśleć inaczej ;] Pamiętaj o tym! Jesteś jedyna w swoim rodzaju!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zauważyłam że wypowiadają się tu same panie... I naszła mnie pewna myśl.
    Mówi się, że młodzi idą na "bezproduktywne" kierunki humanistyczne, ale moim zdaniem to manipulacje ze strony mediów i rządu. Bo kto idzie w 90% na kierunki humanistyczne? Dziewczyny! Co moim zdaniem jest zupełnie normalne, bo mamy w końcu inne mózgi niż faceci - zostało to już nawet udowodnione naukowo. Przykładowo, na moim wydziale (polonistyka) jest bardzo niewielu studentów płci męskiej.
    I tu moim zdaniem widać, jak te wszystkie gadki o równouprawnieniu w Polsce można rozbić... O wiadomo co. Niby jest równouprawnienie, ale kobieta nie ma takich samych szans jak mężczyzna na pracę, bo zaraz usłyszy pytanie: "Czy pani nie zamierza zajść w ciążę?" albo "Czy pani nie zamierza wyjść za mąż?". A czy tylko panie zmieniają stan cywilny? Jeśli wiadomo, że dziewczyny mają inne zdolności i inne mózgi niż faceci (co nie znaczy, że gorsze!), to moim zdaniem jest tu pole do popisu dla feministek, by stworzyć takie możliwości dla nas, byśmy nie musiały wpadać w chandrę i potem mieć gorzej w życiu tylko dlatego, że jesteśmy kobietami. Ale panie feministki wolą brać ciężką kasę za występ w TV czy w radiu, albo za gadanie o aborcji na życzenie czy o in vitro... Co w obliczu problemów naszego kraju ma się jak pięść do nosa.
    Ot, moje trzy grosze po przeczytaniu wszystkich komentarzy i mojej refleksji o (nie)równości kobiet w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytania o stan cywilny, czy dzieci jest niezgodne z prawem. Jakiś czas temu nawet była taka kampania społeczna odnośnie tego. Jeśli mówimy o feministkach one są tylko od gadania, jak zwykła kobieta nie będzie broniła swoich praw, chociażby do równej płacy, o in vitro i aborcji nie wspominając to nawet feministka nic nie poradzi.

      Usuń
  14. Też na okrągło słucham, jak to ludzie wiecznie odnoszą sukcesy, są świetni we wszystkim etc. Ja do nich niestety nie należę i dołuję się coraz bardziej.
    Z tym uczuciem poruszania się we mgle mam podobnie :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasem trzeba sobie ponarzekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak ja Cię rozumiem, jakbym widziała siebie. Tylko ja poszłam na ścisły kierunek po klasie humanistycznej tak w ogóle..Często słyszę, że mogłam iść na medycynę albo stomatologią po tym to pieniądze i bym ich leczyła...U mnie z zaufaniem także ciężko. Jeszcze ciężej mi po tym jak 6,5 roku temu zmarła moja mama - moje oparcie, moja miłość...Ale Pan Bóg czuwa i jest z nami. Bo nie ma większej Miłości... Pomodlę się dzisiaj za Ciebie. Pamiętaj, że Pan jest blisko Ciebie i na pewno ma na Ciebie plan, jesteś Jego ukochanym dzieckiem, najpiękniejszą córką! Jeśli byś chciała kiedykolwiek porozmawiać pisz, adres e-mail mam podany na blogu. Ściskam Cię mocno, mocno, mocno, mocno i dodaje do obserwowanych! :)

    OdpowiedzUsuń