wtorek, 24 września 2013

ewangeliczna rewolucja

Na niedzielnej Mszy Św., kiedy czytano Ewangelię, spojrzałyśmy zaskoczone na siebie. Były to słowa: "Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny." Homilia niewiele nam pomogła i wieczorem zaskoczyło mnie stwierdzenie Mamy, której myśli wyraźnie szły tą samą drogą.
- Ale ten rządca wcale nie był wierny. Komu niby? Chyba tylko sobie. Najpierw oszukał bogacza, a później jeszcze bardziej oszukał. Powiedziałabym, że jest nieuczciwy.
- I jeszcze został pochwalony. Dziwne to jakoś.
- Nie był roztropny, tylko zwyczajnie cwany.
- E, zabrał bogatemu, dał biedniejszemu. Jak Janosik.
- Czyli dla siebie kraść nieładnie...
-... a dla bliźnich już można.
- To niemal pochwała rewolucji.
- Sprawdźmy w Piśmie Świętym. Na pewno coś źle zrozumiałyśmy.

 "«Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek.
Przywołał go do siebie i rzekł mu: "Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą".
Na to rządca rzekł sam do siebie: "Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę.
Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu".
Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: "Ile jesteś winien mojemu panu?"
Ten odpowiedział: "Sto beczek oliwy". On mu rzekł: "Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt".
Następnie pytał drugiego: "A ty ile jesteś winien?" Ten odrzekł: "Sto korcy pszenicy". Mówi mu: "Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt".
Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości».

- Dalej wydaje mi się nieuczciwy, a nie roztropny.
- Mi też. To jakby sprzeczne z innymi fragmentami. Może Łukasz coś przekręcił?

 "Rządca nie został skrytykowany, przez co możemy zrozumieć, że nie jesteśmy bogaczami, ale raczej rządcami cudzego majątku." św. Ambroży, IVw., wykład Ewangelii Łukasza

-Rozumiem. Jak u Kochanowskiego: "bo to wszytko Twoje, /Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje." Wszystko należy do Boga, a nam się wydaje, że coś jest nasze. A jesteśmy tylko zarządcami majątku Boga.

My tylko zarządzamy Bożymi dobrami. 
Po co mamy pieniądze, złą mamonę? Do pozyskiwania przyjaciół. Nie do gromadzenia na koncie, wydawania na pierdoły i pokazywania się przed drugimi. Ale- do dawania drugim, po to, aby stali się oni naszymi przyjaciółmi- abyśmy poszli do nieba. Biedni i bogaci. 
Ta nauka jest rewolucyjna. Ale w innym sensie niż myślałam na początku.

"Ja też wam powiadam: "Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?
Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie»."

I to zarządzanie, to dawanie drugim- Jezus nazywa drobną rzeczą. Jeśli spojrzymy pod kątem męczenników, którzy oddawali życie za wiarę- faktycznie jest drobna.

A co, gdy ktoś nie umie dobrze zarządzać?
"Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma"
 Bo bogaczowi tylko wydaje się, że ma.

"Zresztą nie jest to nasze, czego z sobą zabrać nie możemy. Tylko cnota jest towarzyszką zmarłych. Tylko miłosierdzie - niby wódz - nas poprzedza i prowadzi do niebiańskich mieszkań. Za nędzne pieniądze można zyskać po śmierci wieczne przybytki. Sam Pan o tym świadczy: «Czyńcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby przyjęto was do wiecznych przybytków». Dobry więc i zbawienny to nakaz, to zachęcanie chciwców, aby starali się to co znikome zastąpić tym co wieczne, a to co ziemskie - tym co nadprzyrodzone" św. Ambroży

I głupie jest gadanie, że jak ktoś jest obrotniejszy, zaradniejszy, zdolniejszy- to mu się więcej należy. Może się tylko cieszyć, bo dzięki temu może więcej dać- albo inaczej ma większy majątek Boga do zarządzania.

„Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.”

***
Jeśli źle rozumiem, proszę mnie poprawić. :)

4 komentarze:

  1. Generalnie chyba jest nieźle :) Też kiedyś główkowałam nad tym fragmentem, ale warto też spojrzeć na niego w wersji interlinearnej, jeśli znasz w miarę dobrze angielski to polecam: http://biblehub.com/interlinear/genesis/1.htm.
    Moim zdaniem chodzi tu też o pewną prawidłowość - Boże dzieci nie są z tego świata, choć są w tym świecie, co oznacza, że każdy z nas otrzymuje pewną ilość materialnych rzeczy. Nie one jednak są najważniejsze lecz to, jak nimi zarządzamy...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Nie znałam tej strony, a bardzo mi się podoba. :D
      Po polsku jest podobna: http://www.biblia-internetowa.pl/Luk/16/1.html, ale ta angielska o wiele lepsza. :D

      :)

      Usuń
  2. A ja nadal myślę, że zarządzać powinien uczciwie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodam jeszcze swoje trzy grosze. Jest to przypowieść, dlatego nie należy odczytywać jej dosłownie. Gdyby wszystkie przypowieści odczytywać dosłownie, to należałoby też wierzyć, że przy Sądzie Ostatecznym każdy będzie wyglądał jak kozioł albo jak owca... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń