czwartek, 12 września 2013

mały antykwariat

Miałam tyle pomysłów na notki, ale gdy wróciłam... zapomniałam, co właściwie miałam napisać. Po prostu nie mam weny ani chęci- co jest dziwne jak na mnie. ;)
Zabijam czas przeglądaniem biblioteczki i odkryłam, że jest wiele książek, których bym się pozbyła. Są to nieaktualne podręczniki szkolne, książki kupione za grosze, a potem nieprzeczytane, a także bardzo ładne nowe książki, które przeczytałam ledwie raz i od tego czasu leżą i się kurzą. Sterty książek, stojących pod biblioteczką i na środku pokoju (bo już w biblioteczce się nie mieszczą) irytują mnie, kłócą się z moim minimalistycznym podejściem do życia, chęcią uporządkowania, schludności i przestrzeni.

 

Co zrobić z niepotrzebnymi książkami?
1. Do pieca na podpałkę (trochę mi szkoda).
2. Oddać za darmo do "uwolnij książkę"/biblioteki.
3. Sprzedać na allegro, gumtree, tablicy (warto? będzie jakiś zarobek?).
4. Macie inny pomysł?

Najbardziej mi chyba szkoda moich całkiem nowych repetytoriów i podręczników, które już nie są używane w szkołach, a "uczniowie nawet podręczników nie czytają" (pan w antykwariacie, który nie chciał ode mnie nic kupić).

4 komentarze:

  1. Ja książki które przeczytałam i wiem, że już do nich nie wrócę oddaję do zaprzyjaźnionej biblioteki. Mnie uwalniają się półki, a może komuś innemu się te książki przydadzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba też tak muszę zrobić, bo kiedyś nie będę mogła wejść do pokoju. ^^

      Usuń
  2. ja książek nie wyrzucam, wiem, mój pokój wygląda jak antykwariat, wiem,że to tylko podsyca moją alergię-kurz,ale nie potrafię rozstać się z żadną książką ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w pewnym momencie książek miałam tak dużo, że nie miałam miejsca na nowe. I wtedy musiałam jakoś sobie z tym poradzić. Podręczniki poszły na Allegro - ale to było w czasach, gdy jeszcze były w cenie, a potem sprzedawałam je już za śmieszne kwoty, więc przestało mi się to opłacać. Jedyne, co opłaca się jeszcze sprzedawać w sieci, to podręczniki akademickie - a i to nie wszystkie... Jeśli chodzi o podręczniki szkolne, to w pewnym momencie zdecydowałam się oddać je na makulaturę i zysk był większy niż gdybym wystawiła je na jakiejś aukcji.
    A jeśli chodzi o nie-podręczniki, to oddawałam je do bibliotek. W Krakowie jest ich mnóstwo i wszystkie cierpią z powodu kryzysu finansowego, więc panie się bardzo cieszyły :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń