czwartek, 24 października 2013

pozytywny post

Jak dobrze, jak dobrze :D

Jestem szczęśliwa, bo:
- zapisałam się na dodatkowy angielski i wróciłam właśnie z pierwszych zajęć
- okazało się, że nie popełniłam błędu, zapisując się na poziom C1 na studiach, bo się nie nudzę, za to dużo się uczę i sprawia mi to przyjemność
- złapałam się dziś na tym, że myślę po angielsku i chciałam się zwrócić do sprzedawcy w tym języku
- koleżanka stwierdziła, że ją motywuję, bo jestem ambitna;)
- dostałam w poniedziałek plusa za aktywność na konwersatorium i czuję się mądra ;)
- zgłosiłam się do referatu i jutro będę go przygotowywać wraz z P., który zaofiarował się, że mi pomoże
- lubię zajęcia z pedagogiki i psychologii - jestem pełna nadziei, że będę nauczycielką
- szukam wciąż nowego kierunku, aby zwiększyć prawdopodobieństwo zatrudnienia (myślę o 2 magisterkach)
- dzisiaj pisałam kolokwium i czuję, że dobrze mi poszło
- umówiłam się z koleżankami na weekend, gawędziłam ze współlokatorką z pokoju obok, czuję się coraz mniej aspołeczna
- dzisiaj nie wzięłam parasolki i choć chmury się zbierały, to nie padało
- wczoraj miałam gorączkę, ale dziś czuję się lepiej, bo połknęłam witaminę C :)
- zaczęłam uczyć do egzaminów, aby w sesji nie było cienko ze mną
- planuję pouczyć się we własnym zakresie francuskiego
- idę do filharmonii we wtorek
- niedługo Wszystkich Świętych (zaduma i światełka nadziei na cmentarzu) :)
- jest wieczór
- jestem głodna i idę zjeść kolację ;)

Bo życie jest piękne, a ja myślę pozytywnie! :D

sobota, 12 października 2013

aby coś napisać

Dawno nie pisałam, ale dziś poczułam, że muszę się odezwać, bo jeszcze pomyślicie, że nie żyję. ;)
Dużo się działo, co ma dobrą stronę: nie miałam (i nie mam!) czasu na chandrę i na zbytnie rozmyślanie (na naukę też nie, ale ciii...).

Chyba nie lubię ludzi pewnych siebie, bo sama jestem niepewna. Drogi, tego, czy dobrze postępuję i tego, czego chcę. Widzę dużo smutków obok siebie i wiele dzielnych osób. Widzę "dziwaków", którzy nie mogą znaleźć dla siebie miejsca. Każdy niesie jakiś krzyż.

Dobrze, że jest październik. Lubię ten miesiąc za spadające liście, jeszcze ciepły wiatr, początek "czegoś nowego" i za to, że... coraz bliżej do Świąt Bożego Narodzenia. Może to zaskakujące, ale dziś czułam, że już blisko do grudnia i wzajemnego dzielenia się opłatkiem. Myślę, że mam wielu bardzo dobrych ludzi wokół siebie, mam pokój w sercu i radość. Jest tak pięknie. A jednocześnie smutno, bo czasem taka sama się czuję- sama w tłumie.

Trochę niepoukładany ten post- ale od serca. [Postaram się częściej pisać na blogu.]