wtorek, 31 grudnia 2013

Sto lat później...

Tak się poczułam, gdy wczoraj przypadkowo spotkałam na mieście chłopaka, z którym byłam na studniówce. Miałam z nim sporo "przebojów". Wyraźnie się we mnie bujał, domagając się spotkania, zaczepiając na fb, dzwoniąc do mnie. Musiałam całkiem zerwać kontakt, zmieniając numer telefonu i kasując go ze znajomych na facebooku. Ale kiedy to było? Półtora roku temu to prawie wieczność. Uprzejmie pozdrowiliśmy się jak dawni znajomi. Uff..

Spotkałam się z K. Znowu na mnie zła. I trudno mi powstrzymać się od stwierdzenia w myślach, że to wina chłopaka, do którego wróciła. Wie, że go nie lubię. Od początku wydawał mi się fałszywy i nieszczery (przez jego kłamstwa 2 razy już było zerwanie), ale ona twierdzi, że go kocha. I jeszcze jest obrażona na mnie i skłócona (mówi: "nie utrzymuję kontaktu) z A.

Nie, nie rozumiem dziewczyn i nie chcę żadnej przyjaźni. Kooooniec. Dobrze, że mam P., on jest moim przyjacielem :)

Miłego Sylwestra :) Spędzam jak normalny dzień, z rodziną. P. daleko, nikt mnie nigdzie nie zapraszał (pierwszy raz), a ja lubię mój domek. Niedługo będę z powrotem w Krakowie i będę trochę tęsknić. ;)

7 komentarzy:

  1. Ja też w domu dzisiaj. Nawet tak wolę. Nie bawią mnie te wszystkie imprezy, bale. Mam wrażenie nawet, że jak byłam w gimnazjum czy liceum to prowadziłam dużo bujniejsze życie towarzyskie niż teraz ;P No ale to jest to, czego teraz chcę- cisza, spokój, książka i koc.
    Szczęśliwego nowego roku! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W pewnym momencie chyba człowiek wyrasta z imprezowania. No, może nie wszyscy, bo niektórym to zostaje do czterdziestki i potem :)
    Jeśli chodzi o znajomości, to z nikim z podstawówki, z gimnazjum ani liceum nie utrzymuję kontaktów. Po prostu - te znajomości umarły śmiercią naturalną.
    Ze swojej strony życzę Ci, aby ten Nowy Rok 2014 był lepszy niż poprzedni i by spełniły się Twoje marzenia :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie można, tylko co wtedy zrobi kobieta, jeśli kiedyś obudzi się w niej instynkt macierzyński? Niesamowicie denerwuje mnie to, że wszyscy oczekują ode mnie chęci posiadania dziecka (mam 21 lat, studia licencjackie kończę dopiero w czerwcu, raaaany, nawet nie mam męża), a ja tego po prostu nie czuję? I nie przetłumaczę, że nie czuję w sobie instynktu macierzyńskiego, że to nie to (nie wykluczam kiedyś, pewnie obudzi się we mnie koło 35 roku życia). Kropka. Mam sobie dać zrobić dziecko na siłę, bo tak wypada i tak rozkazuje mi ksiądz (nawet nie należę do żadnej wierzącej parafii, ale kogo to obchodzi w pociągu). No nie da się wytłumaczyć, opcja jest tylko jedna - jestem leniwa, grzeszna (!), niekobieca i egoistyczna. I nie jestem płci żeńskiej, bo każda kobieta ma święty obowiązek urodzić dziecko nawet, jeśli tego nie czuje. I pracować pewnie też nie może, bo musi gotować i siedzieć w domu. Polska...

    OdpowiedzUsuń
  4. W mojej byłej parafii (gdy jeszcze byłam katolikiem) na podstawie Biblii stwierdził, że obowiązkiem kobiety jest rodzenie dzieci. :P Ciekawe co sądził o nieczystości kobiecej po urodzeniu dziewczynki i trzymaniu jej w namiocie. No właśnie ja widzę nacisk... i nie rozumiem tego podejścia: jesteś kobietą więc Twoim obowiązkiem jest mieć dzieci i je kochać i ich chcieć i najlepiej mieć z pięć bo antykoncepcja to grzech przecież jest :P Nie, w tej rozmowie dosłownie padło, że jestem leniwa i migam się od odpowiedzialności, bo nie czuję potrzeby posiadania dzieci. Prawdopodobieństwo jest większe, jasne, ale czy to oznacza, że mam się w wieku dwudziestuparu lat zmusić do ciąży, bo potem mogę nie mieć dziecka? Byłam w szoku, nadal jestem: leniwa i migająca się od odpowiedzialności, bo w wieku dwudziestu lat nie czuje instynktu macierzyńskiego, masakra jakaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczęśliwego Nowego Roku! :)
    Ps: Kotek z avatara mnie przyciągnął :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrego czasu w tym nowym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, z jednej strony lepiej nie mieć przyjaciół, niż mieć ich fałszywych, ale przyjaźń to jednak skarb! Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń