niedziela, 12 kwietnia 2015

Jezu, ufam Tobie :)

Wygląda na to, że zdrowieję. Jeszcze są nawroty choroby, ale staram się wierzyć, że to nie na zawsze, że przejściowe, że coś jak grypa. Bo może faktycznie :) W najnowszych badaniach nic nie wychodzi, więc może być i lepiej, i gorzej. Grunt, że czuję się lepiej, przyzwyczaiłam się do brania leków, nie jem nic surowego ani żadnego śmieciowego jedzenia, wszystko delikatne i lekkostrawne.

Ufam, ufam, ufam.

Ułożyło się. Zdałam egzaminy (niestety, na 5 tylko angielski niewliczający się do średniej), teraz powoli zaczynam przygotowania do nowej sesji. W moim przypadku odpada siedzenie po nocach (muszę uważać na zdrowie) bądź liczenie na szczęście (nie mam zanadto szczęścia w takich sprawach), więc pozostaje systematyczna praca.

Wiosna, Święta Zmartwychwstania, moje wychodzenie z choroby, wszystko się razem zbiegło. I do przodu. :)

6 komentarzy:

  1. Cześć. Życzę Ci owocnego czasu. I owocnego budowania swojej codzienności.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to pięknie! Oby więcej takich radosnych postów. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w Ciebie dumna:) Pięknie słyszeć dobre wieści:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Drobnymi kroczkami w stronę radości :) Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.

    Muszę wziąć z Ciebie przykład i zacząć przygotowania do sesji, bo znowu wyląduję w czarnej dziurze, jak co semestr...

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że jest trochę pozytywów :)
    Gratuluję zdania egzaminów! :)

    TRzymaj się cieplusio!

    OdpowiedzUsuń